– To jest mała dżungla, tak to nazywamy – mówi pan Stanisław, kierowca w firmie przewozowej „Z&K” z Białej Podlaskiej. – Jest naprawdę niebezpiecznie, a służby nad tym kompletnie nie panują.
Obecnie we francuskim obozie w Calais przebywa ok. 7 tys. uchodźców, najwięcej z Afganistanu, Somalii, Sudanu oraz Kurdów. To jeden z największych takich obozów w Europie. Wszyscy mają jeden cel – dostać się do Wielkiej Brytanii. Za wszelką cenę.
– Potrafią rzucać kamieniami, albo strzelać z procy, wybijają szyby. Wtedy automatycznie robi się korek, a oni to wykorzystują by dostać się do ciężarówek. Tną plandeki – opowiada pan Stanisław. – Francuskie służby są na miejscu przez całą dobę, ale 100 policjantów na 7 tys. ludzi to za mało. Uchodźcy na siłę ładują się do ciężarówek, Francuzi ich znajdą albo i nie.
Kierowcy przyznają, że ciągu kilku ostatnich tygodni problem poważnie się nasilił. – Ataki terrorystyczne we Francji spowodowały, że odpuszczono trochę Calais – przypuszcza pan Stanisław.
– Co innego deklaracje, a co innego pokazuje życie – stwierdza Zdzisław Krasucki, właściciel firmy „Z&K”, która transportuje głównie produkty spożywcze, m.in. borówkę amerykańską. – Francuzi też chcą się pozbyć uchodźców, dlatego nie są zbyt gorliwi. Samochody są dodatkowo zabezpieczane, zakładane są plomby i kłódki. Ale dla uchodźców to żadna przeszkoda, najwyżej utrudnienie.
Podobne problemy mają kierowcy Krzysztofa Wilczyńskiego z Trzebieszowa. – Jest niebezpiecznie, zwłaszcza w nocy. Francuska policja nad tym nie panuje. Wszystkiego można się spodziewać. Niedawno w jednym samochodzie pałą szybę potłukli. Kierowcy wolą w ogóle nie wysiadać – mówi pan Krzysztof, który tygodniowo wysyła w tamtym kierunku ok. 25 ciężarówek.
– Ja staram się jechać i nie zatrzymywać – przyznaje pan Stanisław. – Boimy się. Ostatnio belgijski kierowca został tak pobity, że helikopter musiał go zabrać do szpitala. Nie wszystkie informacje docierają do Polski.
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przewoźników w Białej Podlaskiej także otrzymuje niepokojące sygnały. – Wiemy, że kierowcy czują zagrożenie, a policja francuska nie daje sobie z tym rady – mówi Sławomir Kostjan, wiceprezes stowarzyszenia. – Nie rozumiemy dlaczego Unia Europejska nie jest w stanie ochronić przewoźników, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę.
Polskie firmy transportowe wykonują ok. 20 proc. z wszystkich przewozów towarów w Calais – to ok. 400 tys. kursów rocznie. Polskie MSZ sygnalizowało problemy naszych kierowców zarówno we Francji, w Wielkiej Brytanii, jak i w organach Unii Europejskiej. Póki co, bez rezultatów.
– To jest mała dżungla, tak to nazywamy – mówi pan Stanisław, kierowca w firmie przewozowej „Z&K” z Białej Podlaskiej. – Jest naprawdę niebezpiecznie, a służby nad tym kompletnie nie panują.
Obecnie we francuskim obozie w Calais przebywa ok. 7 tys. uchodźców, najwięcej z Afganistanu, Somalii, Sudanu oraz Kurdów. To jeden z największych takich obozów w Europie. Wszyscy mają jeden cel – dostać się do Wielkiej Brytanii. Za wszelką cenę.

















Komentarze