Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Uchodźcy w Calais nękają przewoźników z Białej Podlaskiej. "Wybijają szyby, tną plandeki"

– Wybijają szyby, tną plandeki, za wszelką cenę starają się dostać do naszych ciężarówek – opowiadają kierowcy tirów z woj. lubelskiego jeżdżący do Wielkiej Brytanii przez francuskie Calais, gdzie jest największy w Europie obóz uchodźców
Uchodźcy w Calais nękają przewoźników z Białej Podlaskiej. "Wybijają szyby, tną plandeki"
Fot. Jacek Szydłowski

– To jest mała dżungla, tak to nazywamy – mówi pan Stanisław, kierowca w firmie przewozowej „Z&K” z Białej Podlaskiej. – Jest naprawdę niebezpiecznie, a służby nad tym kompletnie nie panują.
Obecnie we francuskim obozie w Calais przebywa ok. 7 tys. uchodźców, najwięcej z Afganistanu, Somalii, Sudanu oraz Kurdów. To jeden z największych takich obozów w Europie. Wszyscy mają jeden cel – dostać się do Wielkiej Brytanii. Za wszelką cenę.

– Potrafią rzucać kamieniami, albo strzelać z procy, wybijają szyby. Wtedy automatycznie robi się korek, a oni to wykorzystują by dostać się do ciężarówek. Tną plandeki – opowiada pan Stanisław. – Francuskie służby są na miejscu przez całą dobę, ale 100 policjantów na 7 tys. ludzi to za mało. Uchodźcy na siłę ładują się do ciężarówek, Francuzi ich znajdą albo i nie.

Kierowcy przyznają, że ciągu kilku ostatnich tygodni problem poważnie się nasilił. – Ataki terrorystyczne we Francji spowodowały, że odpuszczono trochę Calais – przypuszcza pan Stanisław.

– Co innego deklaracje, a co innego pokazuje życie – stwierdza Zdzisław Krasucki, właściciel firmy „Z&K”, która transportuje głównie produkty spożywcze, m.in. borówkę amerykańską. – Francuzi też chcą się pozbyć uchodźców, dlatego nie są zbyt gorliwi. Samochody są dodatkowo zabezpieczane, zakładane są plomby i kłódki. Ale dla uchodźców to żadna przeszkoda, najwyżej utrudnienie.

Podobne problemy mają kierowcy Krzysztofa Wilczyńskiego z Trzebieszowa. – Jest niebezpiecznie, zwłaszcza w nocy. Francuska policja nad tym nie panuje. Wszystkiego można się spodziewać. Niedawno w jednym samochodzie pałą szybę potłukli. Kierowcy wolą w ogóle nie wysiadać – mówi pan Krzysztof, który tygodniowo wysyła w tamtym kierunku ok. 25 ciężarówek.

– Ja staram się jechać i nie zatrzymywać – przyznaje pan Stanisław. – Boimy się. Ostatnio belgijski kierowca został tak pobity, że helikopter musiał go zabrać do szpitala. Nie wszystkie informacje docierają do Polski.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przewoźników w Białej Podlaskiej także otrzymuje niepokojące sygnały. – Wiemy, że kierowcy czują zagrożenie, a policja francuska nie daje sobie z tym rady – mówi Sławomir Kostjan, wiceprezes stowarzyszenia. – Nie rozumiemy dlaczego Unia Europejska nie jest w stanie ochronić przewoźników, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę.

Polskie firmy transportowe wykonują ok. 20 proc. z wszystkich przewozów towarów w Calais – to ok. 400 tys. kursów rocznie. Polskie MSZ sygnalizowało problemy naszych kierowców zarówno we Francji, w Wielkiej Brytanii, jak i w organach Unii Europejskiej. Póki co, bez rezultatów.

– To jest mała dżungla, tak to nazywamy – mówi pan Stanisław, kierowca w firmie przewozowej „Z&K” z Białej Podlaskiej. – Jest naprawdę niebezpiecznie, a służby nad tym kompletnie nie panują.
Obecnie we francuskim obozie w Calais przebywa ok. 7 tys. uchodźców, najwięcej z Afganistanu, Somalii, Sudanu oraz Kurdów. To jeden z największych takich obozów w Europie. Wszyscy mają jeden cel – dostać się do Wielkiej Brytanii. Za wszelką cenę.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama