Podczas ostatnich wakacji piesze patrole straży miejskiej na ulicach Puław były bardzo rzadkim zjawiskiem. Według naszej Czytelniczki prowadzi to do rozzuchwalenia się wandali, którzy dewastują budynki, śmiecą, piją i zakłócają ciszę nocną.
– Często bywam w innych miastach i muszę przyznać, że tam tych strażników widać. Dobrym przykładem jest Zamość, z którego pochodzę. W Puławach jest zupełnie inaczej, patrolu straży nie widziałam już tak dawno, że nie pamiętam, jak wyglądają ich mundury – mówi pani Krystyna z osiedla „Leśna”.
– Nie mogę wysłać na ulice ludzi, których nie mam. W straży są poważne braki kadrowe, które wynikają z tego, że część pracowników z różnych powodów odeszła. Od dłuższego czasu mówi się o tym, że straż może zostać rozwiązana i nic dziwnego, że niektórzy strażnicy w obawie o swoją przyszłość, znaleźli sobie inne zajęcia – mówi Sławomir Leszczyński, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Puławach.
Z 21 strażników pozostało tylko 17. Swoje zrobił także okres urlopowy oraz zadania, niezwiązane bezpośrednio z zapewnieniem ładu i porządku na ulicach. Chodzi m.in. o dyżurkę w Urzędzie Miasta, obserwację obrazu z kamer, czy obsługę miejskich imprez. Osobnym problemem jest to, czym strażnicy zajmują się na co dzień. Złośliwi twierdzą, że najchętniej reagują na wykroczenia dotyczące złego parkowania.
– Moim zdaniem rzetelna ocena funkcjonowania tej formacji musi się opierać na konkretnych danych. Liczba zgłoszeń, przeprowadzonych interwencji oraz prowadzonych postępowań jednoznacznie świadczy o tym, że mieszkańcy chcą korzystać z pracy puławskich strażników. Tylko w lipcu Straż Miejska podjęła działania w 164 sprawach dotyczących porządku i bezpieczeństwa, w skali roku takich działań jest ponad 2,5 tysiąca – uważa Janusz Grobel, prezydent Puław. – Od 1 września stanowisko obejmie nowy komendant, z którym ustalimy priorytety, omówimy aktualną sytuację Straży Miejskiej w Puławach i wyznaczymy zadania do realizacji. Liczę, że jako osoba z nowym, świeżym spojrzeniem będzie w stanie dobrze zorganizować pracę, odpowiednio komunikować się z mieszkańcami i działać skutecznie przy maksymalnym wykorzystaniu sił i środków będących w jego dyspozycji – dodaje.
Na nowego komendanta liczą też radni. – Z rozmów z mieszkańcami wynika, że tych patroli jest za mało i coraz częściej słyszymy uwagi na ten temat. Nie sądzę, że powinniśmy dofinansowywać tę formację. Liczę na to, że nowy komendant sprawi, że strażnicy wezmą się do pracy – mówi Bożena Krygier, przewodnicząca rady miasta.
Przypomnijmy, że konkurs na nowego komendanta wygrał Dariusz Karmasz, były oficer Straży Granicznej, który ostatnio kierował Strażą Miejską w Międzyrzecu Podlaskim. Zastępca komendanta Sławomir Leszczyński pozostaje na swoim stanowisku.
Podczas ostatnich wakacji piesze patrole straży miejskiej na ulicach Puław były bardzo rzadkim zjawiskiem. Według naszej Czytelniczki prowadzi to do rozzuchwalenia się wandali, którzy dewastują budynki, śmiecą, piją i zakłócają ciszę nocną.
– Często bywam w innych miastach i muszę przyznać, że tam tych strażników widać. Dobrym przykładem jest Zamość, z którego pochodzę. W Puławach jest zupełnie inaczej, patrolu straży nie widziałam już tak dawno, że nie pamiętam, jak wyglądają ich mundury – mówi pani Krystyna z osiedla „Leśna”.
– Nie mogę wysłać na ulice ludzi, których nie mam. W straży są poważne braki kadrowe, które wynikają z tego, że część pracowników z różnych powodów odeszła. Od dłuższego czasu mówi się o tym, że straż może zostać rozwiązana i nic dziwnego, że niektórzy strażnicy w obawie o swoją przyszłość, znaleźli sobie inne zajęcia – mówi Sławomir Leszczyński, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Puławach.

















Komentarze