Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

”Ty debilu, cioto”, „Co ty k... robisz?”. Nauczycielka miała popchnąć i wyzywać ucznia

”Ty debilu, cioto”, „Co ty k... robisz?” – w ten sposób do ucznia klasy V miała zwrócić się jego nauczycielka. Miała go także pchnąć na ścianę w szatni. – To trudna i konfliktowa osoba – przyznaje dyrektor szkoły. Po tym incydencie nauczycielka przeprosiła za swoje zachowanie i odeszła z pracy
”Ty debilu, cioto”, „Co ty k... robisz?”. Nauczycielka miała popchnąć i wyzywać ucznia
W naszej szkole nigdy nie będzie sytuacji, w której będzie przyzwolenie na stosowanie przemocy wobec uczniów – zapewnia dziś dyrektor podstawówki (fot. Maciej Kaczanowski)

Do zdarzenia doszło na początku listopada w jednej z lubelskich podstawówek. – Tego dnia pani wychodziła z klasą poza szkołę. Gdy dzieci zeszły do szatni chłopcy zaczęli dokazywać. Śmiali się, krzyczeli, przepychali – relacjonuje mama jednego z uczniów, która o zdarzeniu wie z relacji swojego syna. Rozmawialiśmy z nią wczoraj przed szkołą.

– W pewnej chwili chłopcy niechcący zgasili światło w szatni. To rozwścieczyło nauczycielkę. Złapała jednego z uczniów i zaczęła go wyzywać. Potem pchnęła go na ścianę. Gdy poszła, dzieci przez godzinę tkwiły w szatni bez żadnego nadzoru – dodaje.

O sprawie dyrekcję szkoły, radę rodziców i lubelskie Kuratorium Oświaty pisemnie poinformowała mama pokrzywdzonego chłopca. – Postawa tej pani jest naganna i nie licująca z wykonywanym zawodem – napisała matka. Jak podkreśla, ten „skandaliczny incydent” nie jest to pierwszą sytuacją w szkole, w której doszło do przemocy psychicznej. – Od początku roku szkolnego z niewiadomych powodów na lekcjach muzyki pani podchodziła do ławki, w której siedzi mój syn, i podnosiła na niego głos. Do tej pory jednak nie interweniowałam – dodaje.

Skarżyli się natomiast inni rodzice. – To trudna i konfliktowa nauczycielka – potwierdza dyrektor szkoły. I przyznaje: – Już wcześniej otrzymywałem od rodziców ustne skargi dotyczące tego, że krzyczała na uczniów. Nigdy nikt nie zdecydował się jednak złożyć oficjalnego zawiadomienia w tej sprawie. W minionych latach otrzymywałem skargi pisemne dotyczące wyłącznie tego, że nauczycielka muzyki jest zbyt surowa, robi niezapowiedziane klasówki czy niesprawiedliwie ocenia uczniów. Z tego powodu zdecydowałem więc o czasowym odsunięciu jej od nauczania jednej z klas.

W ubiegłym roku, kiedy nauczycielka poszła na wielomiesięczne zwolnienie lekarskie, rodzice mieli nadzieję, że problem rozwiąże się sam. – We wrześniu jednak wróciła. Od tego czasu córka po każdej lekcji skarżyła się, że pani jest niemiła. Problemem była też sama nauka przedmiotu. Nikt inny nie wymagał nauki tak wielu rzeczy. Nikt inny nie sprawdzał tak szczegółowo wiedzy, ani nie zadawał tak dużej pracy domowej. Ta pani sprawiła, że muzyka stała się przedmiotem najważniejszym – opowiada inny rodzic.

– Nigdy jednak nie doszło do naruszenia godności ucznia – podkreśla dyrektor. – To zdarzyło się po raz pierwszy. Zareagowałem natychmiast. Nauczycielka przyznała się do winy. W mojej obecności przeprosiła ucznia. Płakała i tłumaczyła, że zachowała się tak, bo chłopiec ją zdenerwował. Dla mnie to nie jest żadne tłumaczenie. W naszej pracy, to że jakiś uczeń nas zdenerwuje nie jest czymś wyjątkowym. Po to jesteśmy pedagogami żeby umieć zapanować nad własnymi emocjami.

Dyrektor nie mógł zwolnić nauczycielki, bo jest ona nauczycielem mianowanym. Postanowił więc skierować jej sprawę do rzecznika dyscyplinarnego. - Ostatecznie tego jednak nie zrobiłem, bo pani złożyła podanie o przejście na emeryturę. Powiedziała, że robi to, bo nie wyobraża sobie powrotu do szkoły po występku, którego się dopuściła – mówi. – To rozwiązuje tę sprawę. Mamy już nowego nauczyciela muzyki.

Do zdarzenia doszło na początku listopada w jednej z lubelskich podstawówek. – Tego dnia pani wychodziła z klasą poza szkołę. Gdy dzieci zeszły do szatni chłopcy zaczęli dokazywać. Śmiali się, krzyczeli, przepychali – relacjonuje mama jednego z uczniów, która o zdarzeniu wie z relacji swojego syna. Rozmawialiśmy z nią wczoraj przed szkołą.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama