Nowy odcinkowy pomiar prędkości powstał w rekordowym tempie 4 miesięcy. Wczorajsze oficjalne otwarcie było podziękowaniem dla wielu osób zaangażowanych w szybkie uruchomienie systemu.
– Staraliśmy się o to ponad rok. Na drodze z Łęcznej do Turowoli w latach 2013–2015 mieliśmy wysyp wypadków, w których zginęło 5 osób, a kilkanaście odniosło ranny – mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów. – Dlatego w 2015 roku padł pomysł, aby zamontować tam fotoradary – dodaje wójt.
Chodzi o cieszącą się złą sławą „rylcostradę”, czyli fragment drogi 82, na której rekordy prędkości bili górnicy (potocznie „rylce”) pracujący w Bogdance.
Początkowo sprawa utknęła w Warszawie. – Poprosiliśmy o pomoc posła Artura Sobonia. Niespodziewanie 5 września ubiegłego roku otrzymałem telefon z informacją, że możemy mieć odcinkowy pomiar prędkości. Pod jednym warunkiem: ma zacząć działać do końca 2016 roku – wspomina wójt Grzesiuk.
Zaczął się wyścig z czasem. Trzeba było znaleźć finansowanie na kwotę 200 tys. zł, błyskawicznie przeprowadzić przetarg, zdobyć pozwolenia budowlane, energetyczne... – Dzięki zaangażowaniu wielu ludzi wszystko zadziałało i 20 grudnia urządzenie zaczęło pracę – dodaje wójt.
Na niezbędną kwotę 200 tys. zł złożyli się wszyscy zainteresowani. 108 tys. zł przekazała kopalnia Bogdanka, Łęczyńska Energetyka i prywatne spółki działające przy kopalni. Pozostałą kwotę – 92 tys. zł – dały po równo 4 samorządy – Puchaczów, Łęczna, Cyców i Starostwo Łęczyńskie.
– W imię zwiększenia bezpieczeństwa wspólnie „zagrały” samorządy, instytucje rządowe i biznes – cieszy się Artur Soboń, poseł PiS. – Najważniejsze, że na tym odcinku skończyły się wyścigi, a wzrosło bezpieczeństwo kierowców i pieszych – dodaje.
Prędkość jest mierzona na odcinku 3,9 km, od rogatek Łęcznej do skrętu na Turowolę. – Ruch zdecydowanie uspokoił się. Kierowcy jadą rozważnie, w kolumnie, skończyły się przypadki wyprzedzania na podwójnej ciągłej – mówi mł. insp. Jarosław Bryl, komendant powiatowy policji w Łęcznej.
Przypomnijmy, że na tym odcinku obowiązuje ograniczenie do 70 km/h. Jeśli bezpieczeństwo wzrośnie, wówczas prędkość zostanie podniesiona do 90 km/h.
Od 20 grudnia do 3 stycznia urządzenie zarejestrowało ponad 300 przekroczeń dozwolonej prędkości. – Górnicy mówią, że z pracy do domów w Łęcznej będą wracać przez Turowolę, by ominąć radary. Policja wie już o tym „objeździe” – przestrzega wójt Grzesiuk.
Urządzenie do pomiaru na odcinku Łęczna–Turowola przeniesiono z woj. podlaskiego, z rejonu Kisielnica-Stawiski, gdzie trwa przebudowa drogi. Jest to jeden z 29 systemów administrowanych przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.
Przypomnijmy, że na tej samej drodze działa też odcinkowy pomiar prędkości o długości 2900 metrów. Maszty ustawiono między Łuszczowem a Łęczną. Tutaj można jechać z prędkością 90 km/h.
Nowy odcinkowy pomiar prędkości powstał w rekordowym tempie 4 miesięcy. Wczorajsze oficjalne otwarcie było podziękowaniem dla wielu osób zaangażowanych w szybkie uruchomienie systemu.
– Staraliśmy się o to ponad rok. Na drodze z Łęcznej do Turowoli w latach 2013–2015 mieliśmy wysyp wypadków, w których zginęło 5 osób, a kilkanaście odniosło ranny – mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów. – Dlatego w 2015 roku padł pomysł, aby zamontować tam fotoradary – dodaje wójt.
Nowy odcinkowy pomiar prędkości powstał w rekordowym tempie 4 miesięcy. Wczorajsze oficjalne otwarcie było podziękowaniem dla wielu osób zaangażowanych w szybkie uruchomienie systemu.
– Staraliśmy się o to ponad rok. Na drodze z Łęcznej do Turowoli w latach 2013–2015 mieliśmy wysyp wypadków, w których zginęło 5 osób, a kilkanaście odniosło ranny – mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów. – Dlatego w 2015 roku padł pomysł, aby zamontować tam fotoradary – dodaje wójt.
Nowy odcinkowy pomiar prędkości powstał w rekordowym tempie 4 miesięcy. Wczorajsze oficjalne otwarcie było podziękowaniem dla wielu osób zaangażowanych w szybkie uruchomienie systemu.
– Staraliśmy się o to ponad rok. Na drodze z Łęcznej do Turowoli w latach 2013–2015 mieliśmy wysyp wypadków, w których zginęło 5 osób, a kilkanaście odniosło ranny – mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów. – Dlatego w 2015 roku padł pomysł, aby zamontować tam fotoradary – dodaje wójt.


















Komentarze