Do tragicznego zdarzenia doszło pod koniec marca ubiegłego roku. Według ustaleń śledczych 20-latek przewoził samochodem dziewięć osób, w tym trzy w bagażniku. Jechał ulicami Chełma z prędkością co najmniej 130 km/h w terenie zabudowanym, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Miał również około 2 promili alkoholu w organizmie.
W pewnym momencie kierowca stracił panowanie nad pojazdem na ul. Ogrodowej. Auto uderzyło w latarnię i betonowe ogrodzenie posesji, po czym dachowało. Dwóch 18-latków podróżujących w bagażniku zginęło na miejscu.
Według prokuratury kierowca po wypadku uciekł z miejsca zdarzenia.
– Oskarżony łamiąc tyle zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym musiał liczyć się z tym, że dojdzie do czegoś złego, a doszło do sytuacji tragicznej – mówiła przed sądem prokurator rejonowa w Chełmie Diana Wirtel-Mroczek.
Śledczy zarzucają 20-latkowi spowodowanie katastrofy drogowej oraz kierowanie autem pod wpływem alkoholu. Prokuratura wniosła o karę łączną 14,5 roku więzienia.
Obrońcy oskarżonego domagają się natomiast zmiany kwalifikacji czynu na nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz złagodzenia kary.
Jeden z adwokatów, mec. Jacek Przeciechowski, przekonywał przed sądem, że odpowiedzialność moralna za tragedię spoczywa także na pasażerach.
– Wszyscy chłopcy, którzy znaleźli się w tym samochodzie są, z mojej perspektywy, współodpowiedzialni moralnie za ten wypadek – mówił obrońca.
Podczas piątkowej rozprawy głos zabrał również sam oskarżony. Szymon C. ponownie wyraził skruchę i przeprosił rodziny ofiar obecne na sali sądowej.
Z opinii biegłego wynika, że do utraty panowania nad autem mogło przyczynić się zsunięcie się opony z tylnego koła. Powodem miały być m.in. przeciążenie pojazdu, zbyt niskie ciśnienie w oponie oraz nadmierna prędkość.
20-latek od początku śledztwa przebywa w areszcie. Nie był wcześniej karany.
Wyrok w tej sprawie ma zostać ogłoszony 3 czerwca.













Komentarze