Do zdarzenia doszło wiosną ubiegłego roku, ale dopiero przed kilkoma tygodniami służbom udało się namierzyć i schwytać ukrywającego się oszusta. To 41-letni Marek Z., który w swoim życiu okradł już niejeden sklep, przez co był ścigany przez policję. W Puławach oszust pojawił się w połowie kwietnia 2016 roku, a za cel obrał sobie stację paliw i sklep należący do miejskiej spółki MZK. W ciągu dwóch tygodni zrobił tam zakupy za 45 810 złotych. Było to paliwo i akcesoria samochodowe. Wszystko na jedną, zbiorczą fakturę z terminem płatności mijającym tydzień po ostatniej wizycie. Gdy minął czas, ku zaskoczeniu pracowników spółki, ich klient faktury nie zapłacił, a sam już nigdy w stacji paliw przy ul. Dęblińskiej się nie pojawił. Sprawa została zgłoszona na policję.
Okazało się, że za oszustwem stoi znany wymiarowi sprawiedliwości kanciarz, który za podobne przestępstwa zdążył już odbyć karę pozbawienia wolności. Poszukiwania sprawcy trwały długie miesiące, ale ostatecznie policji udało się go schwytać. Obecnie Marek Z. przebywa w areszcie w Płońsku. Zarzuty usłyszał w ostatni piątek, 27 stycznia.
– Ten człowiek przyznał się do winy i zgodził dobrowolnie poddać się karze – mówi Ewa Rejn-Kozak, rzecznik puławskiej policji.
Grzegorz Kwit, szef Prokuratury Rejonowej w Puławach przypomina, że przestępca działał w warunkach recydywy. – W związku z tym grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności. Sąd może również zobligować go do naprawienia szkody – dodaje prokurator.
Pytanie, czy oszust posiada majątek, z którego można będzie ściągnąć należności. Jeśli nie, spółce MZK trudno będzie odzyskać to, co straciła. – Ze względu na toczące się postępowanie, nie chciałbym odnosić do tej sprawy. Chodzi o dobro śledztwa – mówi Henryk Mizak, prezes MZK Puławy.














Komentarze