Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Oto "Najbardziej Rozpoznawalny Dzielnicowy" lubelskiej policji

W poniedziałek w Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie, z okazji 98-lecia Święta Policji, kilkudziesięciu funkcjonariuszy otrzymało z rąk komendanta wojewódzkiego insp. Pawła Dobrodzieja oraz komendanta miejskiego insp. Dariusza Dudzika awanse na wyższe stopnie, a także okolicznościowe nagrody za wzorową służbę
Oto "Najbardziej Rozpoznawalny Dzielnicowy" lubelskiej policji

Przy okazji ogłoszono także wyniki plebiscytu „Najbardziej rozpoznawalny dzielnicowy”, zorganizowany przez Komendę Wojewódzką Policji w Lublinie oraz redakcję Dziennika Wschodniego.

Pierwsze miejsce zajął mł. asp. Jacek Surdyga (rozmowę z nim publikujemy poniżej), drugie – asp. szt. Tomasz Młynarski, a trzecie mł. asp. Radosław Ochal.

Jednocześnie komendant miejski wyróżnił nagrodą z zajęcie I miejsca w „Zawodach Policjantów Prewencji – Turniej Par Patrolowych Patrol Roku 2017” na szczeblu wojewódzkim st. post. Kamila Dybkowskiego i st. post. Grzegorza Dorosza.

Rozmowa z mł. asp. Jackiem Surdygą, zwycięzcą plebiscytu „Najbardziej rozpoznawalny dzielnicowy”: 

Zwyciężył pan w plebiscycie na najbardziej rozpoznawalnego dzielnicowego. Musi mieć pan dobre relacje z lokalną społecznością w Wysokiem, gdzie pan na co dzień pracuje?

– Oczywiście, staram się uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności, mam dobre kontakty zwłaszcza z pracownikami Urzędu Gminy w Wysokiem. Jestem zapraszany choćby na spotkania z młodzieżą, dlatego myślę, że ludzie mnie rozpoznają.

Dzielnicowy ma regularny kontakt z ludźmi, a zatem jest bardziej narażony na niebezpieczeństwa niż np. policjant pracujący w laboratorium. Odczuwa pan czasem
obawy idąc na interwencję?

– Tak, podczas swojej 11-letniej pracy miewałem nieprzyjemne sytuacje – np. zostałem opluty. Nie doznałem wprawdzie fizycznej krzywdy, ale zapamiętam to upokorzenie do końca życia.
Uważam jednak, że ludzie coraz bardziej nas szanują.

Mówił Pan wcześniej, że bardzo często miejscowi policjanci muszą rozstrzygać spory sąsiedzkie związane z ułożeniem granic działek. Dlaczego ludzie nie potrafią sami się porozumieć, tylko wzywają policję?

– Myślę, że to kwestia mentalności. Uważam, że zgłoszenia, które często otrzymujemy, wynikają z tego, że ludzie czegoś sobie nawzajem zazdroszczą.

Jakie jest pana marzenia zawodowe?

– Awans (uśmiech).

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama