Łagowska w 2013 roku została odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności, który nadaje Prezydent RP. – Za walkę z systemem komunistycznym – tłumaczy radna i emerytowana nauczycielka. Od lat 80. ub. wieku była związana z „Solidarnością”.
– W 2013 roku pokazałam legitymację Krzyża i to wystarczyło, aby dostać kartę miejską z uprawnieniami do bezpłatnych przejazdów. Ówczesny dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej w Białej Podlaskiej zgodził się na to. I tak jeździłam do 20 września 2017 roku – opowiada pani Alicja.
Tego dnia, podczas sprawdzania biletów, kontroler z MZK powiedział jej, że ma zablokowaną kartę. – Po mojej stronie jest prawo, bo prawa nabyte nie mogą być odebrane – komentuje radna, która w listopadzie ubiegłego roku została wykluczona z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości i dziś jest niezależna.
Miastem rządzi PiS, a klubowi koledzy zarzucili jej krytykę lokalnych władz. – To władze miasta zablokowały mi kartę, mszczą się na mnie za to, co mówię. A wolno mi przecież – zauważa Łagowska.
Uchwała rady miasta z 26 lutego 2016 r. precyzuje, że do bezpłatnego przejazdu środkami publicznego transportu uprawnieni są kombatanci, osoby represjonowane, ale „na podstawie Bialskiej Karty Miejskiej lub ważnego dokumentu stwierdzającego te uprawnienia”.
– Moim zdaniem pani Alicja Łagowska została wprowadzona w błąd przez poprzedniego szefa MZK i posługiwała się uprawnieniami, które jej nie przysługiwały. To nie było tak, że te uprawnienia nagle straciły ważność – mówi Bogdan Kozioł, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego i odsyła do rzecznika prezydenta miasta.
– Pani Alicja Łagowska podczas kontroli nie przedstawiła ani aktywnej karty miejskiej, ani ważnego dokumentu stwierdzającego uprawnienia kombatanta czy osoby represjonowanej – stwierdza rzecznik Michał Trantau.
Jak czytamy w ustawie z 2015 roku o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych, takim dokumentem powinna być odpowiednia legitymacja, potwierdzająca status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej.
– Posiadanie Krzyża Wolności i Solidarności pozwala starać się o taki status, jednak legitymacja potwierdzająca otrzymanie tego odznaczenia nie jest automatycznie dokumentem zwalniającym z opłat za przejazd komunikacją publiczną – podkreśla rzecznik.
Tymczasem radna twierdzi, że od 2013 roku miała zaznaczone na karcie miejskiej, że jest uprawniona do bezpłatnych przejazdów i z tego przywileju dotychczas bez problemów korzystała. – Aż do ostatniej kontroli, kiedy okazało się, że ktoś zablokował mi kartę – mówi Łagowska.
Ostatecznie skończyło się na mandacie w wysokości 140 zł. – Teraz krążą plotki, że jechałam na gapę. To jest nieuczciwe – stwierdza radna, która na sesji rady miasta planuje wydać oświadczenie w tej sprawie.
Łagowska w bialskim samorządzie zasiada trzecią kadencję. Jest jedną z najbardziej aktywnych postaci w gronie radnych. W poprzedniej kadencji zgłosiła 50 interpelacji.
Łagowska w 2013 roku została odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności, który nadaje Prezydent RP. – Za walkę z systemem komunistycznym – tłumaczy radna i emerytowana nauczycielka. Od lat 80. ub. wieku była związana z „Solidarnością”.
– W 2013 roku pokazałam legitymację Krzyża i to wystarczyło, aby dostać kartę miejską z uprawnieniami do bezpłatnych przejazdów. Ówczesny dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej w Białej Podlaskiej zgodził się na to. I tak jeździłam do 20 września 2017 roku – opowiada pani Alicja.
Tego dnia, podczas sprawdzania biletów, kontroler z MZK powiedział jej, że ma zablokowaną kartę. – Po mojej stronie jest prawo, bo prawa nabyte nie mogą być odebrane – komentuje radna, która w listopadzie ubiegłego roku została wykluczona z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości i dziś jest niezależna.

















Komentarze