Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Co się wydarzyło w ośrodku dla cudzoziemców? Rozprawa Czeczenów odroczona

W poniedziałek w Sądzie Rejonowym w Białej Podlaskiej miał ruszyć proces Czeczenów oskarżonych o napaść na pograniczników. Rozprawę jednak odroczono, bo na sali zabrakło tłumacza języka czeczeńskiego.
Co się wydarzyło w ośrodku dla cudzoziemców? Rozprawa Czeczenów odroczona

– Sprawa się nie odbyła, bo obrońca oskarżonych zawnioskował o zagwarantowanie tłumacza języka czeczeńskiego – mówi prezes sądu sędzia Jerzy Daniluk. Rozprawę odroczono do 29 listopada.

– Już z akt sprawy wynikało, że jeden z oskarżonych w stopniu komunikatywnym porozumiewa się tylko w języku czeczeńskim. Nawet prokuratura powoływała takiego tłumacza przy swoich czynnościach –  zaznacza adwokat Marek Siudowski, obrońca oskarżonych.

Przypomnijmy że chodzi o zajście, do którego doszło 6 kwietnia, ok. godz. 3 w nocy. Według relacji Straży Granicznej, w trakcie deportacji 21-letniej Czeczenki i dwojga jej dzieci „kilka osób przebywających w ośrodku utrudniało funkcjonariuszom wykonywanie czynności”. Śledczy zabezpieczyli m.in. nagrania z kamer monitoringu, na których – twierdzi prokuratura – było widać, że cudzoziemcy „wobec funkcjonariuszy SG użyli siłyfizycznej w postaci uderzania pięściami oraz kopania. Funkcjonariusze natomiast użyli wobec cudzoziemców środków przymusu bezpośredniego, obezwładniając ich”.

Inne stanowisko w tej sprawie przedstawiło biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, które w piśmie do prokuratury wnioskowało o zbadanie prawidłowości interwencji, dokonanej przez Straż Graniczną. Bo zdaniem RPO śledztwo powinno dotyczyć też ewentualnego przekroczenia uprawnień przez Straż Graniczną.

31 lipca prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej akt oskarżenia przeciwko Dukvakhanowi T.,  Makhamadowi T.  i Turpalowi T. Trzej Czeczeni oskarżeni są o czynną napaść na funkcjonariusza publicznego. A Dukvakha T. i Makhamad T. dodatkowo jeszcze o kierowanie gróźb karalnych pod adresem pograniczników. Grozi im za to do 10 lat więzienia.

– Moi klienci nie przyznają się do winy –  podkreśla Siudowski. – Akt oskarżenia jest kruchy w swoich podstawach. Opiera się na zeznaniach pograniczników. Ale jest zapis monitoringu który pokazuje, że moi klienci nie są winni. Te nagrania będziemy odtwarzać na sali rozpraw – zapowiada adwokat.

Kwestia przekroczenia uprawnień przez pograniczników była badana w odrębnym śledztwie, które jednak zostało umorzone. Pełnomocnik pokrzywdzonych zaskarżył tę decyzję.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama