Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pijany dyrektor, bicie po twarzy. Jak najczęściej kończą się sprawy dyscyplinarne nauczycieli?

Pijany dyrektor na rozpoczęciu roku szkolnego, nauczyciel historii posiadający marihuanę, wychowawca bijący dziecko po twarzy. Kara? Nagana z ostrzeżeniem. Tak najczęściej kończą się sprawy nauczycieli, którzy stają przed komisją dyscyplinarną
Pijany dyrektor, bicie po twarzy. Jak najczęściej kończą się sprawy dyscyplinarne nauczycieli?
Nagana z ostrzeżeniem to kara najłagodniejsza. Tuż za nią jest zwolnienie z pracy

Rocznie toczy się od kilkunastu do 30 postępowań, ale w minionym roku było ich już znacznie więcej – przyznaje Weronika Jezior, przewodnicząca komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli przy wojewodzie lubelskim. – Wynika to przede wszystkim z tego, że rodzice są coraz bardziej czujni, ale też coraz bardziej roszczeniowi. Także nauczyciele są mniej odporni i bardziej drażliwi. Trafia do nas wiele spraw, które powinny się skończyć na mediacjach. Takie są najczęściej umarzane, bo dotyczą błahych spraw, jak np. zwrócenie przez dyrektorkę uwagę nauczycielce, że założyła zbyt krótką spódniczkę.

– Komisja dyscyplinarna dla nauczycieli jest zbyt łagodna. Przejrzałem orzeczenia z ostatniego roku i okazało się, że najczęściej udziela nagany z ostrzeżeniem. Taką karę otrzymują nawet najbardziej skompromitowani nauczyciele – denerwuje się pan Grzegorz, rodzic który zainteresował nas problemem.

Przykłady? Naganę z ostrzeżeniem usłyszał wychowawca w internacie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego, który czterokrotnie uderzył wychowanka w twarz; dyrektor zespołu szkół, który na rozpoczęcie roku szkolnego przyszedł pijany (miał 2,5 promila alkoholu), nauczyciel historii w gimnazjum, u którego policja znalazła blisko 8 gramów konopi; i nauczycielka, która spreparowała list z podziękowaniami podrabiając na nim podpisy rodziców.

Traktowani łagodnie

– Rzeczywiście decyzje są łagodne. Najczęściej stosowana jest nagana – przyznaje Weronika Jezior, przewodnicząca komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli przy wojewodzie lubelskim. – Wynika to z systemu kar, jaki możemy stosować.

Nagana z ostrzeżeniem to kara najłagodniejsza. Tuż za nią jest zwolnienie z pracy, zwolnienie z pracy z zakazem podejmowania jej przez trzy lata oraz wydalenie z zawodu.

– W większości przypadków przed komisją stają nauczyciele z dużymi osiągnięciami, dla których jest to pierwszy raz. Ponieważ nie ma kar pośrednich, a wina zostaje stwierdzona, traktowani są łagodnie – tłumaczy Jezior.

Jak podkreśla, inaczej jest w przypadku recydywistów lub nauczycieli dopuszczających się wyjątkowo ciężkich wykroczeń. Wydalony z zawodu został nauczyciel religii, który molestował uczennice. Taka sama kara spotkała nauczyciela, który po raz drugi przyszedł do pracy w stanie nietrzeźwym i nauczyciela w-f, który niestosowanie odzywał się do uczennic i klepał je po kolanach.

– W dwóch ostatnich przypadkach nauczyciele odwołali się do komisji przy ministrze edukacji narodowej. Ostatecznej decyzji jeszcze nie ma, bo postępowania dyscyplinarne są długotrwałe – mówi przewodnicząca. – Ale wiele naszych kar jest tam łagodzonych.

Zwolnieniem z pracy z trzyletnim zakazem podejmowania pracy w zawodzie ukarana została nauczycielka przedszkola, która stosowała przemoc wobec dzieci, a jednej z sześciolatek naderwała ucho.

– Decyzję taką komisja dyscyplinarna podjęła w kwietniu ub.r., a wyrok w sprawie karnej, w której oprócz więzienia w zawieszenia kobieta dostała trzyletni zakaz pracy, zapadł pół roku wcześniej. To najdobitniej pokazuje, że komisja działa z opóźnieniem i robi wszystko żeby nauczyciel był ukarany jak najłagodniej – uważa dyrektor jednego z lubelskich liceów. – Po pierwsze katalog kar jest zbyt wąski, po drugie w komisjach zasiadają nauczyciele i dyrektorzy. W swoich decyzjach kierują się solidarnością zawodową. Niestety, źle pojmowaną.

Jak to działa

Kiedy do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie wpływa skarga wszczyna on postępowanie wyjaśniające. Jeśli zarzuty się potwierdzą, rzecznik kieruje sprawę do komisji dyscyplinarnej. To ona decyduje, czy wymierzyć proponowaną przez rzecznika karę, zmienić ją lub postępowanie umorzyć. Ich decyzja nie jest nigdzie publikowana. Informowane są tylko strony zainteresowane.

Rocznie toczy się od kilkunastu do 30 postępowań, ale w minionym roku było ich już znacznie więcej.

Naganę z ostrzeżeniem usłyszał wychowawca w internacie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego, który czterokrotnie uderzył wychowanka w twarz; dyrektor zespołu szkół, który na rozpoczęcie roku szkolnego przyszedł pijany (miał 2,5 promila alkoholu), nauczyciel historii w gimnazjum, u którego policja znalazła blisko 8 gramów konopi; i nauczycielka, która spreparowała list z podziękowaniami podrabiając na nim podpisy rodziców.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama