Od stycznia do grudnia w puławskim szpitalu urodziło się dokładnie 791 dzieci. To o 160 więcej, niż w roku 2016.
– To jest imponujący wynik i sądzę, że jesteśmy jednym z nielicznych szpitali w województwie lubelskim z takim wzrostem urodzeń. Jednym z jego powodów jest z pewnością wzrost demograficzny, ale nie tylko. Uważam, że jest to zasługa naszego personelu, lekarzy, pielęgniarek i położnych zarówno oddziału ginekologiczno-położniczego, jak i neonatologii – mówi Piotr Rybak, dyrektor SP ZOZ, który podkreśla m.in. większą przychylność do pacjentek, empatię i zrozumienie potrzeb rodzących kobiet. – Dzięki temu coraz więcej mieszkanek Puław, powiatu puławskiego i okolic wybiera nasz szpital, obdarzając nas swoim zaufaniem – zaznacza.
Według dyrektora, wpływ na 25-procentowy wzrost urodzeń miały również remonty. – To jest drugi czynnik, który nam pomógł. Przed remontem, oddział nie wyglądał zachęcająco. Dzisiaj jest bardzo ładny i pacjentki czują się w nim dobrze – dodaje dyrektor, który zapowiada, że w 2018 liczba urodzeń może być wyższa.
– Chcemy jeszcze więcej, bo zawsze można coś poprawić. Zespół ciągle się uczy i podpatruje najlepszych. Obserwujemy placówki, które notują po kilka tysięcy porodów rocznie i pewne rzeczy przenosimy do nas – przyznaje.
Obywateli jednak nadal ubywa
Niestety, z perspektywy demograficznej, ubiegły rok dla Puław nie był tak dobry, jak dla puławskiej porodówki. Jak informuje Iwona Próchniak z Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Miasta, liczba urodzeń wśród mieszkańców Puław wynosiła 406 i była nieznacznie mniejsza, niż przed rokiem. Była ona również niższa od liczby zgonów (488). Gdy doliczymy do tego ujemną różnicę pomiędzy zameldowaniami i wymeldowaniami, otrzymamy 308 osób. O tyle właśnie spadła liczba mieszkańców Puław w 2017 roku (na koniec grudnia wyniosła ona dokładnie 47 382 osoby).
Pozytywna informacja jest natomiast taka, że spadek liczby ludności Puław w ubiegłym roku wyraźnie przyhamował. Rok 2016 zakończył się bowiem utratą 630 mieszkańców. Szkopuł w tym, że dane którymi dysponuje puławski magistrat, są dość wybrakowane.
– Wielu mieszkańców nie stosuje się do obowiązku meldunkowego, czego przykładem jest m.in. nowe osiedle przy ul. Spacerowej. W niektórych blokach jest po 40 mieszkań, a zameldowanych jest w nich najwyżej kilkanaście osób. Ten problem widzimy również u nas, wydając dowody osobiste, gdzie Puławy często są adresem korespondencyjnym, a „faktycznym” już zupełnie inne miejscowości – mówi Iwona Próchniak.
W związku z tym system nie widzi znacznej ilości puławian. Poza rejestrem znajduje się także zupełnie nieznana ilość osób wynajmujących mieszkania, którzy nie wystąpili o tzw. czasówki. Osób z czasowym zameldowaniem jest obecnie 1260, ale oni również nie wchodzą w skład oficjalnej ilości mieszkańców. Warto pamiętać także o tych wszystkich puławianach, którzy posiadają stały meldunek, ale mieszkają w innych miastach. Ci dla odmiany zawyżają statystyki.
Od stycznia do grudnia w puławskim szpitalu urodziło się dokładnie 791 dzieci. To o 160 więcej, niż w roku 2016.
– To jest imponujący wynik i sądzę, że jesteśmy jednym z nielicznych szpitali w województwie lubelskim z takim wzrostem urodzeń. Jednym z jego powodów jest z pewnością wzrost demograficzny, ale nie tylko. Uważam, że jest to zasługa naszego personelu, lekarzy, pielęgniarek i położnych zarówno oddziału ginekologiczno-położniczego, jak i neonatologii – mówi Piotr Rybak, dyrektor SP ZOZ, który podkreśla m.in. większą przychylność do pacjentek, empatię i zrozumienie potrzeb rodzących kobiet. – Dzięki temu coraz więcej mieszkanek Puław, powiatu puławskiego i okolic wybiera nasz szpital, obdarzając nas swoim zaufaniem – zaznacza.

















Komentarze