Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Urodziła się w więzieniu na Zamku w Lublinie. Walczy o miliony za koszmar z dzieciństwa

Córka „żołnierzy wyklętych” domaga się od Skarbu Państwa 15 mln zł zadośćuczynienia. Po milionie za każdy rok spędzony w ubeckim więzieniu i domach dziecka. To pierwsza taka sprawa w Polsce.
Urodziła się w więzieniu na Zamku w Lublinie. Walczy o miliony za koszmar z dzieciństwa
Magdalena Zarzycka-Redwan jest jednocześnie prezesem Stowarzyszenia Dzieci Żołnierzy Wyklętych

– Tej traumy, tego co przeżyliśmy jako dzieci „wyklętych”, nie da się opowiedzieć. Większość nawet nie chce o tym mówić. Ja ich rozumiem. Postanowiłam jednak wystąpić jako pierwsza i walczyć – mówi Magdalena Zarzycka-Redwan, prezes Stowarzyszenia Dzieci Żołnierzy Wyklętych.

Kobieta od lat 90. bezskutecznie starała się o zadośćuczynienie za traumatyczne dzieciństwo. Sądy argumentowały, że nie ma podstaw prawnych do wypłaty takiego świadczenia. Nowe możliwości otworzyła znowelizowana w marcu ustawa o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.
Szefowa stowarzyszenia złożyła do Sądu Okręgowego w Lublinie wniosek o zadośćuczynienie. Domaga się od Skarbu Państwa 15 mln zł.

Ciąża nie uchroniła od katowania

– Spędziłam ponad dwa lata w więzieniu na Zamku Lubelskim i kolejne trzynaście w domach dziecka. Stąd ta suma. To zadośćuczynienie za wszystkie krzywdy – mówi Magdalena Zarzycka-Redwan. – Nie wiem, jak sąd do tego podejdzie, ale dla mnie jest bardzo ważne, że ta sprawa jest już na wokandzie. Chcę o tym mówić, dla innych dzieci „wyklętych”, o których nikt nie pamięta. Oni podchodzą do tego ostrożnie i czekają na rozstrzygnięcie mojej sprawy. Chcę zobaczyć, o co da się zawalczyć.

Magdalena Zarzycka-Redwan urodziła się w maju 1949 r. na lubelskim zamku. Mieściło się tam wówczas więzienie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Matka kobiety – Stefania, zmarła zaraz po porodzie. Z kolei ojciec, Władysław, został skazany na 15 lat więzienia. Odzyskał wolność w 1956 roku.

Rodzina Zarzyckich mieszkała niedaleko Lublina, w miejscowości Kolonia Łuszczów. Ich stojący na uboczu i otoczony lasem dom zapewniał dobre warunki do konspiracji. Zarzyccy działali w organizacji Wolność i Niezawisłość. Władysław organizował dla partyzantów broń i pieniądze. Stefania przywoziła z Lublina amunicję. W domu Zarzyckich spotykali się dowódcy oddziałów WiN. Wydał ich jeden z żołnierzy organizacji o pseudonimie „Góral”. Podczas zasadzki dowódcy uciekli, ale funkcjonariusze UB aresztowali gospodarzy.

Zarzyccy zostawili w domu troje dzieci. W chwili aresztowania Stefania była w zaawansowanej ciąży. Nie uchroniło jej to przed torturami. Po jednym z przesłuchań skatowana kobieta urodziła Magdalenę. Kilkadziesiąt minut później zmarła.

Dziewczynką przez ponad dwa lata zajmowały się inne więźniarki. W 1951 Magdalena Zarzycka trafiła do domu dziecka. Pięć lat później na mocy amnestii jej ojciec wyszedł na wolność.

„Córka bandyty”

Władysław Zarzycki próbował odzyskać skonfiskowany wcześniej przez władze majątek. W 1963 r., po jednej z rozpraw, zmarł na zawał. Magdalena wróciła do sierocińca, gdzie przyklejono jej łatkę „córki bandyty”. Przez kolejne lata musiała ukrywać prawdę o swoim pochodzeniu i losach rodziców. Po upadku komunizmu zaczęła odkrywać historię rodziny. Doprowadziła m.in. do sądowej rehabilitacji ojca.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama