Górnik znów nie potrafił na swoim stadionie sięgnąć po pełna pulę, choć trzeba oddać, że gdyby miał nieco więcej szczęścia nastroje po końcowym gwizdku mogłby być lepsze. – To było dla nas bardzo trudne spotkanie bo wiedzieliśmy, że rywale u siebie będą chcieli sięgnąć po komplet punktów. Jednak my jesteśmy w takiej sytuacji, że każdy punkt jest dla nas na wagę złota bo walczymy o utrzymanie. W pierwszej połowie moi piłkarze zrealizowali powierzone im zadania - ocenił mecz Adam Topolski, szkoleniowiec Błękitnych. - Graliśmy z kontry i udało nam się w ten sposób zdobyć bramkę. Górnik się odkrył, ale w drugiej połowie totalnie nas zdominował, a my broniliśmy remisu. Mieliśmy też trochę szczęścia bo uratowała nas poprzeczka. Dół tabeli regularnie punktuje więc wracamy do domu z cenną zdobyczą - dodał szkoleniowiec ekipy ze Stargardu.
Takiej samej radości na pomeczowej konferencji prasowej nie okazywał rzecz jasna opiekun Górnika. – Tak jak pana trenera Topolskiego zdobyty punkt cieszy, tak nas remis absolutnie nie zadowala. Zdaje sobie sprawę z tego, że wiele osób jest niezadowolonych, że nie wygrywamy spotkań, szczególnie u siebie - przyznał Marcin Broniszewski. - W poprzednich meczach trudno było się doszukać optymizmu. Brakowało sytuacji podbramkowych. Przeciwko Błękitnym udało się ich kilka stworzyć, ale zabrakło nam szczęścia. Cieszę się, że przy takim sposobie gry rywala, a więc głęboką defensywę udało nam się te okazje stworzyć, a to nie jest proste. Widzę dużo pozytywów po tym meczu. Coś drgnęło w tym zespole i ja widzę sporo optymizmu przed kolejnymi meczami - dodał trener łęcznian.
Następny mecz ligowy "zielono-czarni" zagrają już w czwartek 18 kwietnia w Katowicach z tamtejszym Rozwojem, który znajduje się w strefie spadkowej. I jak pokazują wyniki innych meczów o punkty wcale nie będzie tam łatwo, bo co kolejkę w II lidze dochodzi do niespodzianek.

















Komentarze