Cieszymy się, że SKO przychyliło się do naszego stanowiska, w którym podważyliśmy formalne możliwości nałożenia kary przez starostwo – komentuje Artur Pomianowski, burmistrz Kazimierza Dolnego. – Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami zgodę na wycinkę drzew wydawał wojewódzki konserwator zabytków, a nie starostwo. W związku z tym starostwo nie miało formalnych możliwości, żeby ukarać za brak takiej zgody.
Jak dodaje burmistrz, SKO umorzyło też postępowanie dotyczące wycinki w pierwszej instancji. Starosta może zaskarżyć to postanowienie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Chodzi o dęby, które zostały wycięte przy ul. Zbożowej, po remoncie drogi w 2017 roku, kiedy burmistrzem Kazimierza Dolnego był jeszcze Andrzej Pisula.
– Wycięcie drzew wymagało pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków na podstawie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, a gmina nie zwróciła się z wnioskiem o takie pozwolenie – tłumaczyła Violetta Girzycka-Hałaś, p.o. kierownik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Puławach.
Zaznaczyła jednak, że stan prawny w momencie wycinki drzew był dosyć skomplikowany. Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami wycięcie drzew wymagało zgody konserwatora, ale ustawa o ochronie zabytków nie przewidywała kar za ich usunięcie bez zezwolenia. Takie kary przewiduje tylko ustawa o ochronie przyrody.













Komentarze