Stoję na Bocianiej. Na tyłach garaży L4 Alkoholowy 24h. Na wejściu trzy kartki: „Piwo z beczki do buteleczki”, „Sklep czynny - 6:00-23:00”, „Nocna prohibicja w Lublinie!”. Mieszkańcy Czubów przez lata mawiali, że to sklep czynny „świątek-piątek”. Ale to już przeszłość.
- Mnie ta zmiana odpowiada - mówi pracownik sklepu.
Rzadziej będzie pracował w trudnych warunkach.

Niezadowolony właściciel
Podobną rozmowę z ekspedientem odbywam w innym monopolowym na obrzeżach Lublina.
- Właściciel też zadowolony? - pytam.
- A gdzie tam! Raczej nie jest zadowolony - uśmiecha się chłopak.
W tej chwili ograniczenie obejmuje około siedemdziesiąt lubelskich punktów sprzedaży alkoholu. Od nowego roku ta liczba się podwoi.

Spokój na stacjach
Ruszam w trasę, przejeżdżam obok Orlenu i Circle K. Dwa lata temu Ministerstwo Zdrowia zapowiadało wprowadzenie ogólnopolskiego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych od 22:00 do 6:00, ale takiego jednak się nie stało. Choć sondaż IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej wykazywał, że aż 68 procent respondentów, w tym 80 procent kobiet i 57 procent mężczyzn, popierało takie rozwiązanie.
Test oka podpowiada mi, że na stacjach Orlenu i Circle K w Lublinie nikt z powodu wprowadzenia nocnej prohibicji specjalnie nie dramatyzuje. Na wejściu tylko lapidarny napis: „Na mocy uchwały Rady Miasta Lublin obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 23:00-6:00”.

Stokrotnie przepraszamy
Mniej beznamiętnie do sprawy podchodzą w Stokrotce, która przy Nadbystrzyckiej od poniedziałku do soboty otwarta jest od 6:00 do 23:45. Tam przy informacji o nocnej prohibicji znajduję bowiem dopisek: „Stokrotnie przepraszamy”. Ale umówmy się, że to bardziej sympatyczna gra słowna niż wyrażenie skruchy.

Kilkanaście kroków od Stokrotki działa Ćwiartek Alkohole 24h. Niegdyś był to Melanż. Pan Maciej w sekcji opinii na Google pisze: „Gdy brakuje czegoś w nocy, zawsze się podskoczy”. Dominik zachwala: „Sklep otwarty o każdej porze”. Bartizard dodaje: „Godzina 23:50, zostałem bez napoju, ale elegancko można się zaopatrzyć i to się ceni”. Jerzy opisuje: „Jak każdy sklep alkoholowy w zaludnionej dzielnicy, jest potrzebny w każdej chwili i momencie na wypadek niespodziewanych sytuacji”.
No więc na Ćwiartku wiszą dwie kartki: „Prohibicja nocna w Lublinie!!!” i „Sklep czynny 6:00-23:00”.
- Państwo znowu wie lepiej, o której dorosły człowiek może kupić piwo. Jeszcze chwila i będą aplikacją sprawdzać, czy obywatel ma pozwolenie na kebaba po 23:00 - narzeka jeden z klientów.

Co było w Vegas...
Vegas na Okopowej. Późno w nocy bywa tu młyn, tu kupuje się wódę i piwo na popijawy przed klubem Helium i na placu Lecha Kaczyńskiego, gdzie straż miejska najczęściej wystawia mandaty za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych. Przed sklepem informacja o zmianie godzin otwarcia od 23 maja 2026 roku: 8:00-23:00. Zniknęło świecące 24h.
Przed wejściem jednak stojaczek: „Świeże piwo rozlewane do butelek typu PET: Wniosek Urlopowy, Jurajska Pomarańcza, Poutník Jasny Lager, Litovel Cerny Citron, Zwierzyniec Witbier, Sycylijskie Wakacje, Perła Chmielowa”.
Ludzie zastanawiają się, czy to nie próba obejścia systemu. Mechanizm wygląda bowiem zwykle tak, że monopolowy po 23:00 formalnie sprzedaje „piwo na wynos” jako produkt gastronomiczny, piwo jest nalewane „na świeżo” do butelki PET, a przedsiębiorca argumentuje, że nie jest to klasyczna sprzedaż detaliczna alkoholu, jak w markecie, tylko usługa gastronomiczna podobna do sprzedaży piwa „z kranu”.
Wchodzę do Vegas.
- Piwka rozlewanego napiję się po 23:00?
- Nie, nie ma szans - mówi ekspedientka.
- Myślałem, że to jakiś sposób na nocną prohibicję.
- O 23:00 już pan pocałuje klamkę. Lane piwo wydajemy najpóźniej do 22:59. Żadnych paragonów po 23:00 na pewno nie wydamy - ucina kobieta.

Al Capone
Sklep monopolowy w erze nocnej prohibicji nie może mieć lepszej nazwy niż Al Capone. Sieć w Polsce i Lublinie działa oczywiście zupełnie legalnie, ale siłą rzeczy nawiązuje do dziedzictwa amerykańskiego gangstera włoskiego pochodzenia, który na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku wykorzystał prohibicję obowiązującą w Stanach Zjednoczonych do zbudowania przestępczego imperium.
Al Capone, na styku Alei Kraśnickich i Nałęczowskiej, w kompleksie wieżowców CZ Office Park zachęca szyldem: „Alkohole 8-24”. Przed wejściem, obok reklamy Harnasia i Okocimia w zabójczo dobrych cenach, już jednak właściwe godziny otwarcia: od poniedziałku do soboty - 8-23, w niedzielę - 10-23.

Żabka na Śródmieściu. Od 1 stycznia 2027 roku zakaz sprzedaży alkoholu obowiązywać będzie od 22:00.
- Ja tam ten pomysł popieram. Mniej nocnych awantur pod sklepem, to i człowiek spokojniej zmianę zamknie. Jak ktoś nie zdąży kupić małpki do 23:00, to świat mu się naprawdę nie zawali. Ludzie i tak przyjdą rano po hot doga i kawę - mówi właścicielka franczyzy.
Żabka w mniej reprezentatywnym rejonie miasta.
- Teraz klient zamiast przyjść po dwa piwa legalnie, pojedzie pół miasta po bimber od kolegi. Interes zamkną uczciwym, a kombinatorzy tylko zacierają ręce - narzeka zirytowany właściciel.

„Kultowy” monopolowy na wyjeździe z Lublina.
- Tracicie utarg? - pytam.
- A wie pan, że nie aż tak?
- Nie aż tak?
- Zauważyłem, że więcej ludzi przyszło na chwilę przed zamknięciem. Stała klientela, jak to mówię. Pili, piją i będą pić normalnie. I wczoraj, i dzisiaj, i pewnie jutro - mówi przedsiębiorca.














Komentarze