Łąka, która przez dwa lata zdobiła kolorami i zapachem skrzyżowanie Bernardyńskiej z Zamojską i Wyszyńskiego została skoszona kilka dni temu. W czwartek Hanna Pawlikowska pełniąca w Ratuszu funkcję miejskiego architekta zieleni nie chciała z nami rozmawiać i odesłała nas do biura prasowego. Tu wyjaśniono nam, że zamiast kwiatów na skrzyżowaniu będzie zwykły trawnik.
– Teren przy ul. Bernardyńskiej nie został ponownie zasiany ze względu na słabe warunki glebowe, które uniemożliwiają stworzenie tu łąki kwietnej na dłużej – wyjaśnia Olga Mazurek-Podleśna. – Jestem załamana – komentowała wczoraj rozgoryczona Ewelina Kruszyńska, mieszkanka Lublina, która dwa lata temu zaproponowała miastu założenie takiej łąki. – Wydaje mi się, że skoszono ją przez pomyłkę, ale wypadałoby się do tego przyznać.
Dzisiaj do tego błędu, choć nie swojego, przyznał się prezydent Lublina. – Niestety łąka kwietna przy ul. Bernardyńskiej została skoszona przez przypadek przez firmę zajmującą się utrzymaniem zieleni w pasach drogowych – potwierdza prezydent Krzysztof Żuk, który ogłosił to na portalu społecznościowym Facebook.
Ratusz zapowiada ponowne zasianie kwiatów. – Poleciłem miejskiemu architektowi zieleni, żeby zobowiązał firmę do odtworzenia łąki w tym właśnie miejscu – informuje Żuk. – Co prawda, ze względu na słabe warunki glebowe przy ul. Bernardyńskiej, łąka nie była ponownie zasiewana, ale ku naszej uciesze zasiała się samoistnie. Wiem, że to ważne miejsce dla okolicznych mieszkańców, dlatego postanowiłem o jej odtworzeniu. Mam nadzieję, że w przeciągu miesiąca znowu będzie rozkwitać maciejką – skwitował prezydent Lublina.
Czy miasto naliczy karę firmie odpowiedzialnej za przyuliczną zieleń? Spytaliśmy, czekamy na odpowiedź.
- Firma została zobowiązana do odtworzenia łąki kwietnej - odpowiada Mazurek-Podleśna. - W takim przypadku umowa nie przewiduje kar.


Komentarze