Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Profesor zawieszony w obowiązkach na uczelni. Grozi mu do 10 lat więzienia

Piotr K., który od ponad 10 lat kierował Katedrą i Zakładem Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, został zawieszony we wszystkich czynnościach nauczyciela akademickiego. Ciążą na nim prokuratorskie zarzuty dotyczące wyłudzenia.
Profesor zawieszony w obowiązkach na uczelni. Grozi mu do 10 lat więzienia
Uniwersytet Medyczny

 - Dotyczy to zarówno kierowania katedrą, jak również wykonywania obowiązków nauczyciela akademickiego, nie prowadził zajęć dydaktycznych w tym roku akademickim – informuje Włodzimierz Matysiak, rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Lublinie i dodaje: Ewentualne wszczęcie postępowania dyscyplinarnego mogłoby nastąpić po zakończeniu postępowania prokuratorskiego w tej sprawie, bo uczelnia nie ma dostępu do materiału dowodowego i na tym etapie nie ma możliwości przesłuchiwania świadków.

Profesor będzie zawieszony do czasu wyjaśnienia sprawy. Pełniącym obowiązki kierownika jest obecnie dr n. med. Marzena Furtak-Niczyporuk.

Piotr K. to jeden z głównych bohaterów śledztwa, prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie. Wraz ze wspólnikiem miał wyłudzić ponad pół miliona złotych dotacji na start-up z branży kosmetycznej. – Firma niczego nie wyprodukowała, a podejrzani przejęli pieniądze – dowodzą śledczy.

Do wyłudzenia blisko 600 tys. zł miało dojść przed czterema laty. Piotr K. oraz Grzegorz W. działali w Centrum Innowacji i Transferu Technologii. Pierwszy z panów zasiadł w radzie inwestycyjnej, a drugi był prezesem. Z ustaleń prokuratury wynika, że obaj namówili kolejną osobę do kupna udziałów w nieaktywnej spółce. Ta wystąpiła później o dotację z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Firma miała produkować innowacyjny preparat o działaniu antycellulitowym. Na realizację pomysłu PARP przyznała 599 tys. zł.

Według prokuratury, prezes spółki na polecenie Piotra K. wypłacił w gotówce 580 tys. zł., z czego przekazał mu 520 tys. zł, a resztę przeznaczył dla siebie. Spółka nigdy nie rozpoczęła produkcji preparatu.

Piotr K. nie przyznał się do winy. Grozi mu do 10 lat więzienia.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama