Była to już druga jego wpadka tego samego dnia. W piątek rano Artur Zawisza jadąc swoim mercedesem potrącił rowerzystkę na ul. Sobieskiego w Warszawie. Okazało się, że prawicowy polityk, dziś określający się jako prywatny przesiębiorca, nie miał uprawnień do kierowania, bo stracił je w 2016 roku za jazdę po pijanemu. Został wtedy przyłapany przez policję w Starej Hucie koło Krasnobrodu w woj. lubelskim. Według ustaleń biegłego na podstawie wskazań alkomatu miał 1,48 do 1,78 promila alkoholu. Zawisza stracił wtedy prawo jazdy i dostał zakaz prowadzenia pojazdów, który zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Lublinie wygasł z końcem lipca. Ale nowego prawa jazdy Artur Zawisza jeszcze nie zdążył wyrobić.
Po porannym potrąceniu kobiety Artur Zawisza wyjaśnił, że przeprosił rowerzystkę za zaistniałą sytuację. "Owszem, wsiadłem do auta mimo przepisu zakazującego. Wsiadłem, bo musiałem, jestem kierowcą i umiem jeździć. Nigdy zaś nie miałem zdarzenia drogowego z udziałem innego pojazdu" – napisał były poseł w mediach społecznościowych i przeprosił za swoje zachowanie.
Jak szczere były te przeprosiny można się było przekonać jeszcze tego samego dnia, kiedy Artur Zawisza ponownie wsiadł za kierownicę i został zatrzymany przez policję.
Zdjęcia z policyjnej interwencji umieścił na Twitterze jeden z użytkowników portalu:
Nawet policjanci cytowani przez TVN Warszawa są zaskoczeni zachowaniem kierowcy zatrzymanego w piątek wieczorem.
– Pierwszy raz spotykam się z sytuacją, kiedy to tego samego dnia zatrzymywany jest kierujący, który najpierw bierze udział w zdarzeniu drogowym i czynności prowadzone są w kierunku spowodowania wypadku drogowego, a potem jeszcze tego samego dnia, porusza się pojazdem, pomimo tego że nadal nie posiada uprawnień do jego kierowania – powiedział nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji w rozmowie z TVN Warszawa.
Po drugiej wpadce Artura Zawiszy za kierownicą policjanci zdecydowali o zabraniu mu kluczyków i odholowaniu samochodu na policyjny parking.
Artur Zawisza pochodzi z Lublina. Pod koniec lat 90-tych XX wieku był sekretarzem generalnym Zjednoczenia Chrześcijańsko Narodowego. W 2001 przeszedł z ZChN do Przymierza Prawicy. W tym samym roku został też wybrany na posła na Sejm IV kadencji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w okręgu podwarszawskim. Po zjednoczeniu Przymierza Prawicy z PiS powołano go w skład władz krajowych tej partii. Posłem był do 2007 roku.
Po zakończeniu zasiadania w Sejmie uczestniczył w takich inicjatywach politycznych jak m.in. Libertas Polska, Ruch Narodowy, Stowarzyszenie Chrześcijańsko-Narodowe czy Federacja dla Rzeczypospolitej.














Komentarze