Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Strajk włoski rodziców. "Koniec odrabiania lekcji po nocach"

Rodzice ogłaszają strajk włoski i zapowiadają, że nie będą odrabiać razem z dziećmi prac domowych. Przeciążenie takimi zadaniami zauważyli już wcześniej rzecznicy praw dziecka i praw obywatelskich
Strajk włoski rodziców. "Koniec odrabiania lekcji po nocach"
Rodzice narzekają, że wiele weekendów muszą poświęcić wyłącznie na naukę

Autor: Krzysztof Mazur/ archiwum

– W długi weekend robiłam z córką drzewo genealogiczne na historię, plakat na język polski i mapę ludzkiego ciała na angielski – opowiada mama czwartoklasistki z Lublina. – Zaczęłyśmy też produkcję papieru czerpanego i założyłyśmy hodowlę kryształów soli. Oprócz tego uczyłyśmy się na dwie klasówki, które będą w tym tygodniu i czytałyśmy lekturę.

– Przygotowywałam z synem referat na historię, prezentację multimedialną na chemię, dwa wypracowania na angielski i hiszpański. Z matematyki były trzy strony zadań, a na polski szukałam w internecie pytań na klasówkę z lektury. Samo przeczytanie książki już nie wystarcza – tak wyglądał trzydniowy weekend w domu ucznia klasy VII jednej z lubelskich podstawówek.

Rodzice narzekają, że wiele weekendów muszą poświęcić wyłącznie na naukę. Plus po kilka popołudniowych godzin w trakcie tygodnia. Nic dziwnego, że w internecie furorę robi grafika, w której rodzice zapowiadają, że przestają zmuszać dzieci do odrabiania „po nocach” prac domowych, nie będą wykonywali „ściemo-prac domowych” oraz szukać materiałów zamówionych w ostatniej chwili przez nauczycieli.

Komunikat o strajku włoskim rodziców pojawił się po tym, jak podobną akcję rozpoczęli domagający się podwyżek nauczyciele. Do jego autorstwa nie przyznają się żadne stowarzyszenia skupiające rodziców. Słychać głosy, że to żart lub prowokacja mająca na celu zdyskredytowanie nauczycielskiego protestu.

 Problem zauważył były już rzecznik praw dziecka. Marek Michalak zwrócił się do MEN z prośbą o „rozważenie możliwości zmniejszenia obciążenia uczniów pracami domowymi”. W odpowiedzi usłyszał, że prace domowe „są cennym sposobem utrwalenia lub sprawdzenia wiadomości zdobytych podczas zajęć lekcyjnych”. 

Niczym konkretnym nie zakończyła się też interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich.

– Przez brak wolnego czasu nie mogą dostatecznie wypocząć i rozwijać swoich pasji. Oburzenie wyrażają także rodzice. Zakłóca to ich życie rodzinne – podkreślał Adam Bodnar w liście do MEN.

W odpowiedzi dowiedział się, że „o tym, czy i jakie prace domowe zadawać uczniom, decyduje nauczyciel, który powinien uwzględnić obciążenie uczniów innymi przedmiotami”.

Pracom domowym kresu nie położyła też akcja „Zadaję z sensem”zainicjowana przez Jacka Staniszewskiego, nauczyciela historii z Warszawy i Marcina Zaród, anglistę z tarnowskiego liceum. Pedagodzy tłumaczyli swoim kolegom po fachu, że prace domowe często są zadawane dla samego zadawania i niczemu nie służą. Bez skutku.

Odrobienie wszystkich prac domowych nie powinno zajmować uczniom szkół podstawowych więcej niż 20 minut dziennie

Cały wieczór przy biurku

97 proc. nauczycieli uważa, że prace domowe są niezbędne. Blisko 40 proc. tłumaczy, że musi je zadawać, by dzieci opanowały materiał, na który zabrakło czasu w szkole*.

Jednocześnie stwierdzono, że odrobienie wszystkich prac domowych nie powinno zajmować uczniom szkół podstawowych więcej niż 20 minut dziennie, a na dalszych etapach edukacji – maksimum godzinę. Tymczasem w 2015 r. obliczono, że polska średnia to 1,5-2 godziny dziennie. Uczniowie klas VI tylko na zadania z matematyki i polskiego poświęcają 60 minut.

* dane Instytutu Badań Edukacyjnych


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama