Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Wirus atakuje w kolejnych szkołach w Lublinie. Odwołują nawet dyskoteki

Uczniowie kolejnych szkół w Lublinie zaczynają masowo chorować. Grypopodobny wirus przeniósł się z Kośminka na Czechów. Z powodu niskiej frekwencji odwoływane są tam nawet szkolne dyskoteki.
Wirus atakuje w kolejnych szkołach w Lublinie. Odwołują nawet dyskoteki
Szkoła Podstawowa nr 16. – Frekwencja nie jest najwyższa, ale nie jest źle. Najmniej uczniów jest w klasach 4-6. W jednej z klas nie było połowy dzieci – wylicza dyrekcja placówki

Autor: Piotr Michalski

Uczniowie lubelskich podstawówek zaczęli chorować w ubiegłym tygodniu. Jako pierwsi przykre objawy odczuli uczniowie Szkoły Podstawowej nr 15. W klasach 1-3 chorowało nawet 60 proc. uczniów. Starsze dzieci nie miały problemów. Nieobecności tam były tylko sporadyczne.

– W środę większość dzieci była już w szkole – mówi Roman Kotarski, wicedyrektor SP 15. – Absencji było wyjątkowo dużo w ubiegłym tygodniu. To była bardzo dziwna sytuacja, bo chorowali tylko najmłodsi. W starszych klasach były tylko pojedyncze nieobecności. Teraz nie odnotowujemy już dużych braków we frekwencji.

Objawy zawsze są takie same: gorączka dochodząca do 40 stopni, którą bardzo trudno zbić, ból głowy, kaszel oraz ogromne osłabienie.

Właśnie na takie objawy skarżą się teraz uczniowie Szkoły Podstawowej nr 43. Z powodu niskiej frekwencji odwołana została zaplanowana tam na czwartek dyskoteka.

– Klasy są mocno przerzedzone. Sytuacja jest podobna, jak w innych lubelskich placówkach: mamy klasy, w których są wszyscy uczniowie; a są takie, w których jest ich zaledwie kilkunastu lub tylko kilku – usłyszeliśmy w szkole. – Problem dotyczy przede wszystkim dzieci najmłodszych. Starsi jeszcze się jakoś trzymają.

Mimo chorób normalnie funkcjonuje szkoła przy ul. Poturzyńskiej. W środę odbywa się tutaj zabawa karnawałowa dla klas 1-3. W czwartek starsi uczniowie mają bawić się na dyskotece walentynkowej.

– Frekwencja nie jest najwyższa, ale nie jest źle. Od poniedziałku liczymy, jaki jest stan klas – informuje Anna Kwiatek, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 16. – Nie jest źle. Najmniej uczniów jest w klasach 4-6. W jednej z klas nie było połowy dzieci. W klasach 1-3 było wczoraj na zajęciach 69 proc. wszystkich uczniów. To zmienia się kaskadowo. Jedni wracają ze zwolnienia i idą następni. Trudno to jednak nazwać epidemią. Wiemy od rodziców, że niektórzy celowo zostawiają w domu dzieci żeby ich nie narażać na kontakt z wirusami. Nauczyciele są zdrowi. Na zwolnieniu są 2-3 osoby. Obawiam się tylko, że jak uczniowie już wszystko przechorują to wirus dopadnie wtedy dorosłych. Tak to niestety często bywa. Nauczyciel wytrzymuje więcej, ale nie jest jak skała.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama