Reklama
Opolanin - AMSPN Hetman Zamość, w niedzielę o godz. 16
Większość meczów 24 kolejki odbędzie się dziś. Jutro tylko dwa, w tym najciekawszy – Opolanina Opole Lubelskie z AMSPN Hetman Zamość (godz. 16)
- 10.05.2013 18:33

Na swoim boisku, przy wsparciu kibiców, Opolanin potrafi być groźny dla każdego.
A zamościanie muszą uważać, bo po piętach znów depczą im rezerwy GKS Bogdanka. Łęcznianie dzięki zwycięstwu w środę, w zaległym meczu z Dan-Mar Huczwą Tyszowce 3:1, zbliżyli się do lidera na cztery punkty.
Co prawda celem AMSPN Hetman nie jest wygranie ligi, tylko awans, a to gwarantuje mu także drugie miejsce, ale to podopieczni trenera Roberta Wieczerzaka od początku uznawani są za głównego faworyta do mistrzostwa, więc takie rozwiązanie byłoby dla kibiców niespodzianką.
Wszystko jest jednak możliwe, bo wiosną drużyna z Zamościa nie może złapać pełnego wiatru w żagle i nie zachwyca grą, choć trzeba jej oddać uczciwie, że realizuje swoje założenia zdobywając kolejne punkty. Często są one jednak wymęczone.
Czy to szansa dla Opolanina? – Okaże się po spotkaniu – mówi Michał Kuś, trener drużyny z Opola Lubelskiego. – Podchodzimy do starcia z liderem spokojnie, bez większych emocji. To dla nas nic specjalnego, dlatego nie pompujemy balonu. W naszej sytuacji po prostu każdy mecz jest ważny, bo zależy nam na utrzymaniu IV ligi w naszym mieście.
Spotkanie będzie jednocześnie pojedynkiem czołowych strzelców ligi: Przemysława Gałki (24 bramki) i Rafała Raka (11 goli). Ten ostatni zdawał w tym tygodniu maturę, więc na pewien czas musiał zapomnieć o piłce, ale jutro będzie gotowy do gry.
– Wiadomo, że obawiamy się Hetmana, bo to silna drużyna, nie tylko na papierze. Dużo dobrego robi w niej nie tylko Gałka, ale chociażby też Rafał Kycko – podkreśla trener Opolanina.
Z sobotnich meczów na pierwszy plan wysuwa się ten w Rejowcu Fabrycznym, gdzie piąta w tabeli Sparta zmierzy się z siódmą Stalą Poniatowa. Obie drużyny dzielą dwa punkty. Faworytem są gospodarze, z racji, że grają u siebie, a do tego rywal będzie mocno osłabiony. Po ostatnim meczu z Lutnią Piszczac trener \"Stalówki” Tomasz Kamiński stracił kilku zawodników z podstawowego składu, m.in. Michała Czarneckiego (czerwona kartka), Pawła Pikułę i Krystiana Wojnickiego (kontuzje).
Ciekawie powinno też być w Żmudzi, gdzie zawita wicelider tabeli z Łęcznej. Victoria, biorąc pod uwagę to jak spisuje się wiosną, wcale nie jest w tym meczu skazana na pożarcie.
Reklama
















Komentarze