Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Walentynki z bólem brzucha. 60 osób zatruło się w karczmie Tadami

U około 60 ze 120 uczestników zabawy w Karczmie Tadami wystąpiły objawy zatrucia pokarmowego. Część zgłosiła się do szpitala. Sanepid zamknął restaurację, pobrał próbki do badań. Wstępne wyniki mają być we wtorek.
Walentynki z bólem brzucha. 60 osób zatruło się w karczmie Tadami
- 14 lutego mieliśmy imprezę w Karczmie Tadami przy ulicy Droga Męczenników Majdanka, po tej imprezie rozchorowało się kilkadziesiąt osób, są w lubelskich szpitalach z objawami odwodnienia - zaalarmował nas jeden z uczestników imprezy. W niedzielę studenci weterynarii, którzy bawili się w lokalu, powiadomili służby sanitarno-epidemiologiczne. - Zadzwonili na telefon alarmowy - potwierdza Irmina Nikiel, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - Objawy zatrucia - wymioty, u niektórych połączone z biegunką, gorączka lub też stany podgorączkowe - miało ok. 60 osób (czyli połowa bawiących się w lokalu - red.) - mówi Jolanta Chabros, kierownik Oddział Nadzoru Przeciwepidemicznego PSSE w Lublinie. - 20 osób zgłosiło się do szpitala w niedzielę około południa, 12 kolejnych w nocy. Nikt nie został hospitalizowany. Pracownicy sanepidu natychmiast przeprowadzili kontrolę w lokalu. - Pobraliśmy próbki żywnościowe i wymazy sanitarne. Wszystko zostało przekazane do laboratorium - mówi Tomasz Lis, kierownik Oddziału Higieny Żywności, Żywienia i Przedmiotów Użytku PSSE. - Żywność jest sprawdzana w kierunku gronkowca, salmonelli i wirusów wywołujących zakażenia pokarmowe - wylicza dyr. Nikiel. - Wstępne informacje będziemy mieć we wtorek.Podczas kontroli w restauracji nie wszystko było tak, jak być powinno. - Stwierdziliśmy nieprawidłowości, m.in. przeterminowaną żywość, głównie mięso - wylicza Lis. - Poza tym brudne warzywa były w tym samym urządzeniu, co gotowe do spożycia surówki. W niektórych pomieszczeniach zdemontowane były umywalki dla personelu. Nie dostaliśmy też do wglądu orzeczeń lekarskich. Dotyczyło to 3 spośród 5 osób. Sanepid zamknął restaurację, a właścicieli ukarał 500 złotowym mandatem. Współwłaścicielka restauracji, z którą wczoraj rozmawialiśmy, odmówiła komentarza w tej sprawie. - Czekamy na wyniki badań sanepidu - ucięła. - Obecnie dużo jest infekcji wirusowych. Mało jednak prawdopodobne, abyśmy w tym przypadku mieli do czynienia z salmonellą lub inną bakterią - stwierdza dr hab. Krzysztof Tomasiewicz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w Lublinie, gdzie zgłaszali się chorzy studenci. Pracownicy stacji sanitarno-epidemiologicznej przestrzegają właścicieli lokali gastronomicznych, że osoba z dolegliwościami układu pokarmowego absolutnie nie powinna mieć kontaktu z żywnością. - Korzystniej jest odsunąć od pracy jednego chorego pracownika, niż mieć lokal zamknięty przez kilka dni - przestrzega dyr. Irmina Nikiel. SZKOŁA W WILKOŁAZIE PO KONTROLI Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Kraśniku monitoruje sytuację w Zespole Szkół w Wilkołazie, gdzie na lekcje nie przyszło bardzo dużo dzieci. Sanepid stwierdził, że wzrost zachorowalności jest tam zauważalny od 11 lutego. - Był wówczas na poziomie 31 proc. - podaje Andrzej Wąsik, dyrektor PSSE w Kraśniku. - Później tendencja była spadkowa - w piątek na poziomie 24 proc. Dotyczyło to uczniów klas 0-3. Z kolei wczoraj absencja znowu wzrosła do 34 procent i dotyczyła uczniów starszych klas. W okolicznych ośrodkach zdrowia lekarze odnotowali wzrost zachorowalności na choroby grypopodobne.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama