Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rodzina Karskiego wygrała z MSZ. Prezydencki Medal Wolności już w Łodzi

Medal, jaki prezydent USA Barack Obama przyznał pośmiertnie Janowi Karskiemu jest już w Muzeum Miasta Łodzi. Rodzina bohatera walczyła o to niemal rok.
Rodzina Karskiego wygrała z MSZ. Prezydencki Medal Wolności już w Łodzi
O ten medal ustawowi spadkobiercy Jana Karskiego musieli walczyć z MSZ prawie rok (Wikipedia )
O takim zakończeniu batalii poinformowała nas dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, córka chrzestna i bratanica Jana Karskiego. Dodała też: – Medal dostarczył do sekretariatu muzeum... goniec. Wszystko odbyło się po cichu i w pośpiechu. Można by rzec, w takim samym stylu, jak przejęcie odznaczenia bez wiedzy i przyzwolenia rodziny rok temu w Waszyngtonie. – Dodam – mówi pani doktor – że medal wrócił dopiero po doręczeniu szefowi dyplomacji Radosławowi Sikorskie-mu, ostatecznego, przedsądowego wezwania do wydania odznaczenia. Dominuje przede wszystkim niesmak dla tej postawy. O prawo do decydowania o przyznanym pośmiertnie bohaterowi Polski, USA i Izraela najwyższym odznaczeniu amerykańskim, przetrzymywanym przez MSZ, rodzina walczyła niemal rok. Nastąpiło wreszcie rozwiązanie, jakiego domagali się ustawowi spadkobiercy. Medal jest już w Muzeum Miasta Łodzi, gdzie znajduje się Gabinet Jana Karskiego. Obecnie rodzina ustala z dyrekcją muzeum, w jaki najbardziej godny i uroczysty sposób dokonać umieszczenia Medalu w Gabinecie Jana Karskiego. Być może jeszcze na 99 rocznicę jego urodzin w dniu świętego Jana, 24 czerwca br. Dziennik Wschodni od samego początku towarzyszył kuriozalnej walce o medal. Z nieznanych powodów strona amerykańska nie została poinformowana przez Polskę o rodzinie Jana Karskiego w Polsce. Dlatego też pojawiała się kwestia, kto ją ma \"zastępować” przy odbieraniu odznaczenia z rąk Baracka Obamy. Wystąpił w tej roli Adam Rotfeld, też zapewne nic nie wiedząc, że rodzina żyje. – Rodzina dowiedziawszy się z telewizji, że jej... nie ma, zapałała oburzeniem i podjęła walkę o swe prawa. Okazało się wówczas, że rok przed przyznaniem medalu, organizatorzy zabiegów o odznaczenie dysponowali nazwiskami, adresami i telefonami żyjących członków rodziny Jana Karskiego – mówi dr Wiesława Kozielewska-Trzaska. I kończy: – Postanowili jednak nie \"kłopotać” jej takim \"drobiazgiem”, jak najwyższe odznaczenie USA i sami się nim zajęli. Na to zgody być nie mogło... Zajęło nam rok, aby wreszcie medal trafił do Łodzi. Może to zwycięstwo, ale bardzo gorzkie...

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama