Reklama
Kontrola NIK: Zwierzęcy kłopot gmin
Gminy z Lubelskiego nie przykładały się do przestrzegania przepisów o ochronie zwierząt – wynika z raportu NIK. Inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli pod lupę wzięli lata 2011-2013.
- 19.06.2013 20:08

Co było nie tak? W większości przypadków wójtowie nie wskazali, jakie wymagania ma spełniać firma, która ma chronić mieszkańców przez bezdomnymi zwierzętami. Tak było w Abramowie, Siemieniu, Skierbieszowie, Trzeszczanach i Wohyniu. Wójtowie najczęściej tłumaczyli, że nie zgłaszały się żadne firmy zainteresowane taką działalnością lub zawinił odpowiedzialny za tę sprawę urzędnik.
Abramów zlecił wyłapywanie bezdomnych zwierząt Łukowskiemu Towarzystwu Przyjaciół Zwierząt. Tymczasem ŁTPZ nie miało wymaganego prawem zezwolenia na taką działalność. Nie prowadzi schroniska dla zwierząt, ma tylko umowę ze schroniskiem w Halinowie (któremu takie zezwolenie wygasło we wrześniu 2012).
Abramów nie organizował też sterylizacji i kastracji bezdomnych psów i kotów. – Wszystkie koty mają swoich właścicieli – tłumaczy wójt Marek Kowalski.
Z usług ŁTPZ korzystały także gminy: Siemień i Wohyń. Nie kontrolowały, jak łukowskie stowarzyszenie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Stanisław Dawidek, wójt Siemienia, tłumaczy, że odpowiedzialny za to pracownik był na długim zwolnieniu. – W całym urzędzie pracuje tylko 14 osób, a do Łukowa nie ma autobusu – mówi.
Gminy nie prowadziły też rejestracji i znakowania psów. Mieszkańców to nie interesowało, a samorządowi brakowało pieniędzy. W Wohyniu oznakowanie ok. 2 tys. psów kosztowałoby ok. 20 tys. zł.
Reklama













Komentarze