Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Gdzie się podziała grypa? Powinna już szaleć, ale mało który z lubelskich lekarzy ją widział

Liczba zachorowań na grypę spadła o ponad połowę – wynika z danych sanepidu. W pierwszym tygodniu grudnia w województwie lubelskim było tylko 1633 przypadków, podczas gdy w tym samym czasie w zeszłym roku - 3943.
Gdzie się podziała grypa? Powinna już szaleć, ale mało który z lubelskich lekarzy ją widział

Autor: Archiwum

Różnice w statystykach sanepidu widać już było w październiku. W drugim tygodniu października 2020 w województwie lubelskim zanotowano 1904 podejrzenia i zachorowania na grypę, podczas gdy w tym samym tygodniu w 2019 było ich 3592.

Prawie o połowę mniej takich przypadków było też w pierwszym tygodniu listopada – 1795 (w ubiegłym roku w tym czasie zanotowano ich 3490). Jeszcze większa różnica dotyczy pierwszego tygodnia grudnia, kiedy zanotowano tylko 1633 przypadków. Rok temu było ich 3943.

– W ciągu ostatnich dwóch tygodni miałem pojedynczych pacjentów z objawami ze strony dróg oddechowych, podczas gdy w poprzednich latach o tej porze było nawet 10 takich pacjentów w ciągu dnia – mówi Tomasz Zieliński, lekarz rodziny i prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców.

– Przyczyną jest na pewno izolacja, zdalne nauczanie i praca, a także noszenie maseczek i dezynfekcja. Zostało to wprowadzone w związku z epidemią koronawirusa, ale wpłynęło pozytywnie na spadek liczby innych infekcji. Znacznie więcej ludzi zdecydowało się też na szczepienia przeciwko grypie.

Zainteresowanie było tak duże, że popyt nie nadążał za podażą. We wrześniu i październiku – o czym wielokrotnie pisaliśmy – zdobycie szczepionki przeciwko grypie graniczyło z cudem.

– Pamiętajmy też, że informacje o podejrzeniu lub zachorowaniu na grypę trafiają do statystyk po wizycie pacjenta u lekarza. Teraz mniej ludzi z powodu zdalnej pracy czy zdalnej nauki decyduje się nawet na teleporadę, jeśli objawy nie są poważne. Automatycznie nie ma ich więc w statystykach – tłumaczy Tomasz Zieliński. – Szczyt sezonu grypowego jest jeszcze przed nami. Przypada on przeważnie na luty/marzec.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama