Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

MKS Padwa Zamość niecierpliwie czeka na powrót do własnej hali

Trener MKS Padwa Zamość Marcin Czerwonka: być może jeszcze w tym tygodniu zaczniemy treningi w hali w Zamościu
MKS Padwa Zamość niecierpliwie czeka na powrót do własnej hali
Piłkarze Padwy Zamość z trenerem Marcinem Czerwonką chcieliby już wrócić do własnej hali

Autor: MKS Padwa Zamość

Wraz z powstaniem I ligi Centralnej zamościanie zaczęli mieć problemy z miejscem do treningów i gry. Wszystko przez modernizację hali OSiR w Zamościu i kilkumiesięczne opóźnienie z jej oddaniem do ponownego użytku. Według prognoz obiekt, w którym miała zostać zmieniona nawierzchnia, oświetlenie i nagłośnienie, miał być gotowy w połowie sierpnia. W połowie września ruszyły ligowe rozgrywki, mamy już początek listopada, a trzecia drużyna poprzedniego sezonu musi rozgrywać mecze w hali przeciwników. – Nie chciałem być złym prorokiem, kiedy przed startem rozgrywek mówiłem abyśmy powrócili na boisko w dziewiątej kolejce 20 listopada, na mecz z Miedzią Legnica. I tak może się stać. Być może jeszcze w tym tygodniu w końcu wejdziemy z treningami do odnowionej hali OSiR – mówi trener MKS Padwy Marcin Czerwonka.

Sytuacja piłkarzy ręcznych z Zamościa nie jest do pozazdroszczenia. Za nimi siedem wyjazdowych kolejek, w których wygrali tylko dwa razy. Komplet punktów zamościanom udało się zdobyć na inaugurację w Olsztynie z Warmią Energa oraz w piątej serii w Grudziądzu, w starciu z MKS. W tym spotkaniu sukces był połowiczny, gdyż Padwa wywalczyła dwa „oczka” za zwycięstwo po rzutach karnych. Gra w obcych halach nie służy podopiecznym trenera Czerwonki. Efekt? Tylko pięć punktów i ostatnie 14. spadkowe miejsce w tabeli. – Nie jest jeszcze tragicznie, choć trzeba przyznać, że sytuacja jest mało komfortowa – mówi zamojski szkoleniowiec.

Optymizmem napawa fakt małej różnicy punktowej pomiędzy ostatnią Padwą, a drużynami w środku stawki. Do ósmego w klasyfikacji ORLEN Upstream SRS Przemyśl zamościanie tracą zaledwie trzy punkty. Z kolei do miejsca nr 6, zajmowanego obecnie przez MKS Wieluń, jedno „oczko” więcej. Jedna, dwie wygrane mogą spowodować znaczące roszady w tabeli – przesunąć Padwę do środka stawki.

Dodatkowym kłopotem trenera Czerwoni jest kwestia zdrowotna jego podopiecznych. – W minionym tygodniu z 21-osobowej kadry miałem na treningu zaledwie ośmiu zawodników. Z podstawowych graczy chorzy byli lub narzekali na urazy i kontuzje Mateusz Gawryś, Hubert Obydź, Tomasz Fugiel, Patryk Dębiec, Karol Małecki i Jakub Kłoda – wylicza trener.

Brak możliwości trenowania w Zamościu przy jednoczesnym korzystaniu ze szkolnej hali w Nieliszu mocno utrudnia pracę. – W poniedziałek mamy siłownię w Zamościu, ale od wtorku do piątku jeździmy już do Nielisza. Wszyscy mamy już serdecznie dość tych wojaży. Sprawa jeszcze bardziej się komplikuje w sytuacji dłuższych wyjazdów na mecze w lidze. Ostatnio mieliśmy taką właśnie wyprawę. Zaliczyliśmy Wągrowiec, Ostrów Wielkopolski i Grudziądz. Musieliśmy wyjeżdżać już w piątek, wracaliśmy w nocy z soboty na niedzielę. Takie dłuższe wyjazdy rozbijały grafik treningów – ubolewa opiekun MKS Padwa.

Zamojscy kibice też już się niepokoją. Z przyjemnością wybraliby się dopingować swoją drużynę podczas meczów w roli gospodarza. Przykro byłoby, gdyby wywalczony wiosną awans do I ligi Centralnej został roztrwoniony w ciągu roku. – Miejmy nadzieję, że gra na wyjazdach w końcu się skończy i wrócimy do naszej hali – mówi z nadzieją Czerwonka.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama