Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Z dnia na dzień firma zafundowała im życie w męce. Hałas jak od śmigłowców

Mieszkańcom podlubelskiej Panieńszczyzny kilkaset metrów od domu postawiono halę z trzema głośnymi wentylatorami. Właściciel zakładu przekonuje, że hałas „jest w normie”. I bardziej niż o obecnych sąsiadów, troszczy się o osiedle, które powstanie w okolicy w przyszłości.
Z dnia na dzień firma zafundowała im życie w męce. Hałas jak od śmigłowców
Już od prawie miesiąca sąsiedzi zakładu mają problem z normalnym życiem. Nikt im jeszcze nie pomógł

Autor: Piotr Michalski

Jest czwartek, godzina 18. Na podwórku u mieszkańców jednego z domów w Panieńszczyźnie słychać bardzo nieprzyjemne brzęczenie. – W nocy jest dwa razy głośniej – opowiada mieszkaniec Panieńszczyzny, który poprosił nas o pomoc.

Jak relacjonuje, głośno zrobiło się 7 czerwca. Tego dnia jego żona nawet myślała, że to helikopter przelatuje w pobliżu. – Ale bo to był właśnie ten dźwięk z wentylatorów zamontowanych na dachu pobliskiej hali produkcyjnej – mówi kobieta.

Od właściciela firmy małżeństwo usłyszało, że to testy. – Testowanie miało się zakończyć 24 czerwca, a po tym terminie miały być zamontowane osłony. Ale jak słychać – próby nadal trwają.

Wierzyliśmy, że się to się skończy, czekaliśmy cierpliwie, bo nie chcemy żadnych konfliktów, ale ten hałas jest nie do zniesienia  – podkreśla kobieta.

– Jest lato, a nie da się otworzyć okien. Nasze obecne życie to jedna wielka męka – żali się mama kobiety. – Żeby jakoś przetrwać muszę brać leki uspakajające.

Winna pandemia i wojna

– Nie zostały jeszcze zamontowane dodatkowe osłony, ponieważ po sprawdzeniu jak rozchodzi się dźwięk – dysponujemy tzw. „mapą rozchodzenia się dźwięku” przygotowaną przez profesjonalny podmiot, trwa poszukiwanie najlepszego rozwiązania – wyjaśnia Marek Juszczuk, wspólnik spółki Uni-Masz z Panieńszczyzny.

Jego zdaniem hałas „mieści się w normie, co zostało potwierdzone przez pomiary niezależnych ekspertów”. – Niemniej jednak Uni-Masz zlecił już przygotowania odpowiedniego rozwiązania tłumiącego, aby jeszcze poprawić sytuację – podkreśla.

>>Ten artykuł powstał po sygnale otrzymanym od Czytelników<<

Kiedy będzie lepiej, nie wiadomo. Firma wyjaśnia, że są utrudnienia w łańcuchach dostaw spowodowane przez pandemię i wojnę w Ukrainie. W Polsce urządzeń tłumiących się nie produkuje, a poza tym wybrane rozwiązania musi jeszcze zaakceptować… producent wentylatorów.

Marek Juszczuk przekonuje, że „jest zainteresowany tym, aby zakład nie przeszkadzał nikomu z sąsiadów”. – Próbujemy tak zrobić, aby nie pracowały wszystkie trzy wentylatory – mówi. – To ile z nich pracuje jest zależne od temperatury. Jak jest bardzo wysoka, jak w ostatni czwartek uruchamiają się wszystkie, jak niższa – dwa lub jeden.

Współwłaściciel firmy dodaje, że wentylatory nie mogły być skierowane w drugą stronę, bo w przyszłości… ma tam powstać osiedle mieszkaniowe.

Zdrowie sąsiadów

Tymczasem mieszkańcy wspierani przez sąsiadów wszędzie szukają pomocy. Telefony na numer 112 nic nie dały. – Odesłano nas do urzędników – mówią.

Swoją kontrolę po sygnale od mieszkańców zapowiedział w rozmowie z nami nadzór budowlany. Zanim kontrola się jednak odbędzie, obie strony zostaną o niej powiadomione.

Mieszkańcy zgłosili się też po pomoc do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie. A ten przekazał skargę staroście lubelskiemu, który będzie musiał dokonać oceny akustycznej oraz zlecić pomiary hałasu. – Jeśli normy będą przekroczone, to organ wyda decyzję określającą dopuszczalne poziomy emitowanego hałasu. W przypadku niedotrzymania warunków ww. decyzji WIOŚ wymierza administracyjną karę pieniężną – wyjaśnia Grzegorz Uliński, kierownik Wydziału Inspekcji WIOŚ w Lublinie.

Interwencję zapowiada też Teresa Kot, wójt gminy Jastków, do której zwrócili się mieszkańcy. – Wystąpiliśmy już do przedsiębiorcy o wyjaśnienia. Szukamy też innych możliwości by im pomóc, bo nie może być tak, że nie szanuje się zdrowia osób mieszkających w sąsiedztwie – podkreśla Teresa Kot.

Zakład powstał bez oceny oddziaływania na środowisko, bo jak dodaje wójt, żaden organ (Wody Polski, RDOŚ, sanepid) nie stwierdził, aby było to konieczne.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama