Podział administracyjny gminy Kazimierz Dolny, o czym nie wszyscy wiedzą, przypomina wielkomiejską aglomerację. Miasto Kazimierz Dolny, podobnie jak choćby Paryż, czy Los Angeles, składa się z kilku części - jednej centralnej oraz całego grona peryferyjnych. Zgodnie z decyzjami podejmowanymi jeszcze w czasach II RP, a więc przed wojną, w granice Kazimierza Dolnego włączono sąsiednie wioski: Mięćmierz, Okale, Dąbrówkę, Cholewiankę, Góry, Wylągi oraz wspomnianą już Jeziorszczyznę.
Większość za niezależnością
Większość z nich to jednocześnie sołectwa ale już nie osobne wsie. I ten fakt nie wszystkim mieszkańcom się podoba. W zamieszkiwanej przez ponad 220 osób Jeziorszczyźnie nastroje separatystyczne nasiliły się trzy lata temu. W 2023 roku miejscowy sołtys i rada sołecka przeprowadzili wśród sąsiadów badanie ankietowe, którego wynik jednoznacznie wskazał na chęć odłączenia od miasta. Na 142 osoby, które wypełniły tamte ankiety, aż 129, czyli ponad 90 proc. opowiedziało się za zmianą granic, czyli niezależnością od Kazimierza.
O ile tamta lokalna ankieta nie przełożyła się na żadne decyzje ze strony władz gminy, tak teraz sprawa zaczęła nabierać tempa. Podczas ostatniej sesji kazimierska rada miejska przyjęła uchwałę o przeprowadzeniu konsultacji społecznych dotyczących odłączenia Jeziorszczyzny od miasta Kazimierz Dolny i nadaniu jej statusu osobnej wioski (11 głosów za, nikt nie był przeciw).
Zamieszanie z adresami
Skąd taki pomysł wśród samych mieszkańców? - Powody są tak naprawdę prozaiczne. Wypełniając w internecie formularze dotyczące zamieszkania często nie wiadomo co wpisać. Formalnie to jest ulica i część Kazimierza, ale jednocześnie osobne sołectwo, więc jakby osobna miejscowość. To czasami sprawia pewne problemy. Nie raz zdarza się, że spośród różnych opcji musimy zaznaczyć "inne". Ustanowienie Jeziorszczyzny jako osobnej wioski na pewno uporządkowałoby te kwestie - tłumaczy nam Grażyna Ciepielewska, sołtys i przewodnicząca miejscowego koła gospodyń. - Taka jest po prostu wola naszych mieszkańców - dodaje.
Jak podkreśla sołtys, nie wynika to w żadnej mierze ze wzajemnej niechęci czy jakiegokolwiek sporu z Kazimierzem Dolnym. - Nam współpraca z miastem, z burmistrzem, radnymi, układa się bardzo dobrze. Nasza inicjatywa nie jest podszyta żadnym konfliktem - zapewnia nasza rozmówczyni.
Czas na konsultacje
Zgodnie z wolą kazimierskich samorządowców, konsultacje w formie ankiety, zostaną przeprowadzone w okresie od 4 maja do 15 czerwca tego roku. Uprawnieni do udziału w niej będą wszyscy mieszkańcy gminy Kazimierz Dolny. Wynik tych konsultacji będzie podpowiedzią dla radnych, którzy po zapoznaniu się z nim, podejmą decyzję o przystąpieniu do zmiany granic administracyjnych miasta lub od tego kroku odstąpią.
Na razie wszystko wskazuje na to, że nowe konsultacje będą formalnością, bo skoro sami mieszkańcy Jeziorszczyzny w zdecydowanej większości chcą niezależności, najpewniej nikt nie będzie im tego utrudniał. O dobrej woli w tej kwestii świadczy choćby treść uzasadnienia projektu uchwały o konsultacjach, w którym kazimierscy urzędnicy przypominają o wiejskim i rolniczym charakterze tej części Kazimierza.
"Jeziorszczyzna niewątpliwie charakteryzuje się rozproszoną zabudową typową dla wsi, nie spełnia w żaden sposób funkcji miejskich, nie posiada niezbędnych cech zabudowy lub elementów infrastruktury społecznej czy usługowej (...), posiada niską gęstość zaludnienia (...) a gros jej terenu do pola uprawne, łąki, sady, zagospodarowania agrarne" - oceniają pracownicy kazimierskiego Ratusza. Za nadaniem jej statusu wsi świadczyć ma również sprawowana funkcja sołectwa.
Zdecyduje Warszawa
Ostatecznie, o tym, czy Jeziorszczyzna zostanie odłączona od Kazimierza Dolnego, w przypadku pozytywnego wyniku konsultacji i zgody rady gminy, za pośrednictwem wojewody lubelskiego zdecyduje resort spraw wewnętrznych. Czy potencjalnie udana separacja Jeziorszczyzny będzie sygnałem zachęcającym dla pozostałych wiejskich części Kazimierza? Odpowiedź na to pytanie poznamy w ciągu najbliższych lat.














Komentarze