Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

PO chce finansowania in vitro z budżetu państwa. A lokalne działaczki pytają: co z in vitro z kasy Lublina?

Przeznaczenia przez Ratusz 1,3 mln zł na dopłaty do zabiegów in vitro chce jedna z miejskich radnych, która domaga się wpisania takiej kwoty do budżetu Lublina na rok 2023. Ratusz na razie nie deklaruje, czy ulegnie tym namowom.
PO chce finansowania in vitro z budżetu państwa. A lokalne działaczki pytają: co z in vitro z kasy Lublina?
O zarezerwowanie 1,3 mln zł na dopłaty do in vitro apeluje do prezydenta miejska radna Maja Zaborowska (klub Żuka)

Autor: Dominik Smaga

Była jesień 2019 r., gdy Rada Miasta uznała słuszność petycji złożonej przez kobiety oczekujące wprowadzenia w Lublinie dopłat dla par starających się o poczęcie dziecka metodą in vitro, czyli zapłodnienia pozaustrojowego. To kosztowny zabieg, na który trzeba wydać nawet 10 tys. zł, na co wielu par nie stać.

Kiedyś zabiegi opłacało państwo, ale w 2016 r. przestało to robić, a wtedy do akcji wkroczyły samorządy niektórych miast, tworząc własne systemy dopłat. Lublin wciąż nie wdrożył takiego programu. Rada Miasta stwierdziła tylko, że należałoby to zrobić.

W maju 2020 r., Urząd Miasta zamówił za 5 tys. zł opracowanie „Programu polityki zdrowotnej w zakresie leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) dla mieszkańców Lublina”. Dokument został pozytywnie zaopiniowany przez prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. A potem zaległ w szufladach Ratusza.

Najwyższa pora, aby Lublin dołączył do grona wielu miast w Polsce, które dofinansowują procedury in vitro, czyli skutecznego leczenia niepłodności – przekonuje Magdalena Łuczyn z Manify Lublin.

– Rada przyjęła nasz wniosek i teraz czekamy na jego realizację – podkreśla Magdalena Bielska z Komitetu Obrony Demokracji.

– W Polsce spada liczba urodzeń i wszyscy chcielibyśmy, żeby Polki i Polacy, którzy chcą być szczęśliwymi rodzicami, doświadczyli tego – mówi Henryka Strojnowska, pełnomocniczka kongresu kobiet.

Na razie sprawy tkwią w martwym punkcie. Radni nie dostali do zatwierdzenia opracowanego „Programu profilaktyki zdrowotnej…”, a w budżecie miasta nie zarezerwowano na dotacje ani złotówki.

Najpierw tłumaczono to epidemią, potem wojną. Również w projekcie przyszłorocznego budżetu prezydent nie przewidział żadnych pieniędzy na dopłaty do in vitro.

– Wnioskuję o te pieniądze – zapewnia Maja Zaborowska, miejska radna z klubu prezydenta Żuka. Liczy na to, że w kasie miasta na przyszły rok uda się wygospodarować 1,3 mln zł na dopłaty do in vitro.

– Myślę, że to wystarczy na około 100 par – szacuje radna Zaborowska.

Czy Ratusz gotów jest dopisać taki wydatek do projektu przyszłorocznego budżetu Lublina?

– Projekt jest swego rodzaju propozycją i rozpoczyna debatę radnych nad jego ostatecznym kształtem podczas prac w komisjach. W tym czasie radni mogą zarówno zgłaszać dodatkowe projekty, jak i rezygnować z części już zaproponowanych, a doskonałym tego przykładem jest wniosek jednej z radnych o zabezpieczenie środków na miejski program in vitro – tłumaczy Katarzyna Duma, rzeczniczka prezydenta Lublina. Unika jednak jednoznacznej deklaracji. – Trwa debata nad przyszłorocznym budżetem, a także poszukiwania środków na zabezpieczenie w nim realizacji programu w 2023 r.

Równocześnie działaczki prowadzą zbiórkę podpisów poparcia dla przywrócenia finansowania zabiegów in vitro z budżetu państwa.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama