Była jesień 2019 r., gdy Rada Miasta uznała słuszność petycji złożonej przez kobiety oczekujące wprowadzenia w Lublinie dopłat dla par starających się o poczęcie dziecka metodą in vitro, czyli zapłodnienia pozaustrojowego. To kosztowny zabieg, na który trzeba wydać nawet 10 tys. zł, na co wielu par nie stać.
Kiedyś zabiegi opłacało państwo, ale w 2016 r. przestało to robić, a wtedy do akcji wkroczyły samorządy niektórych miast, tworząc własne systemy dopłat. Lublin wciąż nie wdrożył takiego programu. Rada Miasta stwierdziła tylko, że należałoby to zrobić.
W maju 2020 r., Urząd Miasta zamówił za 5 tys. zł opracowanie „Programu polityki zdrowotnej w zakresie leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) dla mieszkańców Lublina”. Dokument został pozytywnie zaopiniowany przez prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. A potem zaległ w szufladach Ratusza.
– Najwyższa pora, aby Lublin dołączył do grona wielu miast w Polsce, które dofinansowują procedury in vitro, czyli skutecznego leczenia niepłodności – przekonuje Magdalena Łuczyn z Manify Lublin.
– Rada przyjęła nasz wniosek i teraz czekamy na jego realizację – podkreśla Magdalena Bielska z Komitetu Obrony Demokracji.
– W Polsce spada liczba urodzeń i wszyscy chcielibyśmy, żeby Polki i Polacy, którzy chcą być szczęśliwymi rodzicami, doświadczyli tego – mówi Henryka Strojnowska, pełnomocniczka kongresu kobiet.
Na razie sprawy tkwią w martwym punkcie. Radni nie dostali do zatwierdzenia opracowanego „Programu profilaktyki zdrowotnej…”, a w budżecie miasta nie zarezerwowano na dotacje ani złotówki.
Najpierw tłumaczono to epidemią, potem wojną. Również w projekcie przyszłorocznego budżetu prezydent nie przewidział żadnych pieniędzy na dopłaty do in vitro.
– Wnioskuję o te pieniądze – zapewnia Maja Zaborowska, miejska radna z klubu prezydenta Żuka. Liczy na to, że w kasie miasta na przyszły rok uda się wygospodarować 1,3 mln zł na dopłaty do in vitro.
– Myślę, że to wystarczy na około 100 par – szacuje radna Zaborowska.
Czy Ratusz gotów jest dopisać taki wydatek do projektu przyszłorocznego budżetu Lublina?
– Projekt jest swego rodzaju propozycją i rozpoczyna debatę radnych nad jego ostatecznym kształtem podczas prac w komisjach. W tym czasie radni mogą zarówno zgłaszać dodatkowe projekty, jak i rezygnować z części już zaproponowanych, a doskonałym tego przykładem jest wniosek jednej z radnych o zabezpieczenie środków na miejski program in vitro – tłumaczy Katarzyna Duma, rzeczniczka prezydenta Lublina. Unika jednak jednoznacznej deklaracji. – Trwa debata nad przyszłorocznym budżetem, a także poszukiwania środków na zabezpieczenie w nim realizacji programu w 2023 r.
Równocześnie działaczki prowadzą zbiórkę podpisów poparcia dla przywrócenia finansowania zabiegów in vitro z budżetu państwa.

















Komentarze