Problemy z rotawirusem w szpitalu kardiologicznym Uzdrowiska Nałęczów notowano od połowy kwietnia do końca maja. W tym czasie potwierdzono 30 przypadków u pacjentów oraz 4 wśród personelu szpitalnej kuchni. Gdy standardowe działania zalecane przez sanepid nie przynosiły skutku, inspektorzy zdecydowali się na tymczasowe zamknięcie placówki oraz jej głęboką dezynfekcję, co łączyło się z wypisaniem wszystkich pacjentów (na co dzień w placówce przebywa ok. 200 osób z różnych stron kraju) oraz zakazem przejmowania nowych. - Uznaliśmy, że w przypadku tak dużej liczby zachorowań to jedyny sposób, by uchronić pacjentów przed ryzykiem zachorowania - tłumaczyła nam Jolanta Gill z PSSE w Puławach.
Wiemy już, że podjęte działania przyniosły efekt. - Przeprowadzona kontrola wykazała, że nasze zalecenia zostały wykonane. Mogę potwierdzić, że szpital od 2 czerwca pracuje normalnie - zapewnia inspektor sanitarna, Maria Wojtyłło. Jak dodaje nasza rozmówczyni, od tamtej pory w Nałęczowie nie zanotowano żadnego nowego przypadku zakażenia rotawirusem.
Przypominamy, że rotawirusy wywołują objawy silnego zatrucia pokarmowego, biegunkę wymioty, ból brzucha i gorączkę. Wirus przenosi się drogą pokarmową i kropelkową. Może być niebezpieczny zwłaszcza dla osób starszych lub pacjentów po zabiegach. Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania zachorowaniu jest częste mycie rąk, szczególnie przed jedzeniem oraz po kontakcie z powierzchniami dotykanymi wcześniej przez inne osoby.

Komentarze