Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tylko zadyszka Górnika Łęczna, czy jednak kryzys?

W niedzielę Górnik Łęczna gra w Stróżach. Licząc od wyjazdu do Bełchatowa, „zielono-czarni” nie potrafią wygrać już od trzech kolejek
Tylko zadyszka Górnika Łęczna, czy jednak kryzys?
W ostatnim meczu piłkarze Górnika zremisowali u siebie z Dolcanem 1:1 (MACIEJ KACZANOWSKI)
Jeszcze niedawno kibice Górnika mogli ekscytować się dobrą passą meczów bez porażki, dzięki której podopieczni Jurija Szatałowa wskoczyli do czołówki tabeli. Licznik zatrzymał się na szóstce i remisie w Bełchatowie. Ale później PZPN przełożył spotkanie z Arką i w nieźle funkcjonującym mechanizmie coś się zacięło. Przerwa wybiła łęcznian z rytmu i w efekcie znaleźli się na przeciwległym biegunie. Licząc od wyjazdu do Bełchatowa, „zielono-czarni” nie potrafią wygrać już od trzech kolejek. Może nic w tym jeszcze strasznego, jednak gorzej, gdy popatrzy się styl gry zespołu. O ile podział punktów z prowadzącymi w tabeli bełchatowianami każdy wziąłby w ciemno, o tyle porażka z Energetykiem ROW Rybnik była jak najbardziej zasłużona, a na ostatni remis u siebie z Dolcanem Ząbki też nikt nie ma prawa narzekać. Każdy chciałby, żeby sędziowie dyktowali im takie rzuty karne, jak ostatnio gospodarzom. Po meczu z Dolcanem na pochwały zasłużył chyba tylko Sergiusz Prusak. W dodatku bramkarz był też najlepszym graczem na placu w Rybniku. Trener Szatałow zbudował drużynę opartą na doświadczonych zawodnikach, mających za sobą występy w ekstraklasie. Jednak pierwsza liga to całkiem inna rzeczywistość. Tutaj nikt nie zwraca uwagi na nazwiska. Bez biegania, walki, zaangażowania trudno marzyć o dobrych wynikach. Szkoleniowiec Dolcanu Robert Podoliński wprowadził na boisko nieznanego Kamila Mazka i ten 19-latek zasiał postrach w międzynarodowej defensywie łęcznian, kierowanej przez Macieja Szmatiuka. W dodatku po raz kolejny zawiedli skrzydłowi, niewiele pozytywnego można powiedzieć też o grze Tomasza Nowaka i Pawła Zawistowskiego, od których w dużej mierze zależy siła ofensywa. W efekcie Łukasz Zwoliński, osamotniony w ataku, bez odpowiedniego wsparcia niewiele mógł wskórać. Akcje jakie udało się stworzyć były raczej dziełem przypadku, niż wypracowanych i przemyślanych rozwiązań na treningach. Poza tym nic nie wniosły zmiany. Mimo to wśród rezerwowych powoli może narastać frustracja, bo Szatałow przywiązuje się do nazwisk, a niektórzy piłkarze desygnowani przez niego do wyjściowego składu wcale nie prezentują wysokiej formy. W Stróżach w końcu będzie musiał dokonać roszady, bo za żółte kartki odpocznie Julien Tadrowski. Kolejarz to niewygodny rywal. W ubiegłym sezonie rozbił u siebie łęcznian 3:0. Przed tygodniem zespół Przemysław Cecherz przegrał w Legnicy, kończąc serię siedmiu meczów bez porażki, w których stracił tylko jednego gola. Dlatego przed Górnikiem ciężka przeprawa. I jeśli zakończy się dobrze, będzie można mówić tylko o zadyszce, a jeśli źle, to już o jakimś kryzysie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama