Nowy dyrektor delegatury Najwyższej Izby Kontroli nie będzie wzorem poprzednika dojeżdżał do pracy do Lublina. A prezes NIK już zapowiedział zmianę zasad używania służbowych samochodów.
Rafał Panas
18.10.2013 18:25
Edward Lis (po prawej) jest szefem lubelskiej delegatury NIK. Po lewej prezes NIK Krzysztof Kwiatkow
Śledczy badali również sprawę dojazdów Adama Pęzioła do pracy. Jak ujawniliśmy w kwietniu, ówczesny dyrektor codziennie dojeżdżał służbowym autem do pracy w Lublinie z Rzeczycy koło Kraśnika (to ponad 100 km w obie strony). A co tydzień lub dwa wybierał się też do Ustrzyk Dolnych, gdzie mieszka na stałe. Prokuratura umorzyła sprawę, bo dyrektor dostał z NIK samochód do własnego użytku.
– Powołałem komisję, która zajmie się sprawą samochodów służbowych. Przewiduję modyfikację wewnętrznych regulacji – zapowiedział wczoraj Kwiatkowski. Chodzi o to, aby uniknąć na przyszłość takich sytuacji, jak opisane przez nas dojazdy do Lublina przez poprzedniego dyrektora.
Nowy dyrektor lubelskiej delegatury pochodzi z Rzeszowa. – Wynajmę w Lublinie mieszkanie za własne pieniądze i nie będę dojeżdżał. Chcę mieszkać tak blisko, żeby na piechotę przychodzić i wracać z pracy. Zapewnię organizmowi trochę treningu – obiecał Lis. Przedstawił również swój styl pracy: Praktykowałem system skutecznego nadzoru, ale w warunkach poszanowania godności pracowników.
Komentarze