Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Klub nie dla wszystkich. Wyprosili niepełnosprawną z imprezy

Niepełnosprawna studentka została wyproszona z imprezy andrzejkowej w lubelskim klubie. – Usłyszałam, że nie mam zaproszenia. Ale miałam. To dyskryminacja – uważa dziewczyna
Klub nie dla wszystkich. Wyprosili niepełnosprawną z imprezy
Niepełnosprawny ma takie same potrzeby i prawa, jak osoby zupełnie zdrowe – przypomina Malwina Skura
Malwina Skurak cierpi na skoliozę, czyli boczne skrzywienie kręgosłupa. – Lekko utykam, ale chodzę i funkcjonuję normalnie – mówi. W piątkowy wieczór wraz z koleżankami wybrała się imprezę do jednego z klubów w centrum Lublina. By nie płacić za wejście zapisała się na listę na portalu społecznościowym Facebook (pierwsze 200 osób wchodzi za darmo). Tuż przed godz. 23 weszły do klubu, oddały kurtki i chciały rozpocząć zabawę. Wtedy do dziewczyn podszedł jeden z ochroniarzy. Kazał im opuścić lokal. Przeczytaj cały list Malwiny Skurak – Gdy spytałam dlaczego, powiedział, że szef kazał, bo nie mamy zaproszeń. Ale przecież byłam na liście, co zostało po-twierdzone przy wejściu do klubu – oburza się. – Usłyszałyśmy, że musimy wyjść, bo zaszło nieporozumienie – relacjonuje Sylwia Wójtowicz, koleżanka Malwiny. Dziewczyny wyszły. – Postałyśmy chwilę pod klubem i wtedy pojawił się pewien mężczyzna z niepełnosprawnością. Chciał wejść tylko po żonę, ale nawet na to mu nie pozwolili – opowiada pani Malwina. – Obserwując tę sytuację nabrałam podejrzeń, że selekcja polega na niewpuszczaniu osób z widoczną niepełnosprawnością. Choć nie usłyszałam tego wprost – dodaje. Właściciel klubu nie chce komentować tej sytuacji. Na pytanie, czy w jego lokalu osoby niepełnosprawne nie są mile widziane, odpowiada krótko: – Miesiąc temu była u nas impreza dla głuchoniemych. Malwina Skurak jest sekretarzem Zrzeszenia Studentów Niepełnosprawnych \"Alter Idem” UMCS. Jak mówi, taka sytuacja przydarzyła jej się nie po raz pierwszy. – W październiku z grupą znajomych z naszego stowarzyszenia wybraliśmy się do innego z lubelskich klubów. Była z nami koleżanka na wózku inwalidzkim. Może chodzić, ale ma problemy z pokonywaniem dłuższych dystansów. Jako jedyna z całej grupy nie została wpuszczona do środka – opowiada pani Malwina. – Selekcjoner tłumaczył, że w klubie jest duży tłok, więc jeśli coś się jej stanie, to on będzie za to odpowiadał. Nie pomogły tłumaczenia, że wózek zostanie przed wejściem, a dziewczyna usiądzie w loży, którą wynajęliśmy, aby było bezpieczniej i bardziej komfortowo – dodaje. Menadżer lokalu, w którym doszło do tej przykrej sytuacji, nie chciał udzielić nam komentarza. Zdaniem Malwiny Skurak w obu przypadkach dopuszczono się dyskryminacji. – Bardzo mi zależy na tym, żeby to się zmieniło, bo niepełnosprawny ma takie same potrzeby i prawa, jak osoby zupełnie zdrowe – przekonuje. Joanna Olszewska, pełnomocnik prezydenta Lublina do spraw osób niepełnosprawnych: – Mam nadzieję, że były inne podstawy takiego zachowania ochroniarzy. Ale jeśli faktycznie powodem była niepełnosprawność, to jest to wbrew wszelkim zasadom współżycia społecznego. Każdy ma prawo korzystać z życia tak, jak ma na to ochotę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama