Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prywatna firma zakłada blokady na koła aut. Czy to legalne?

Prokuratura zbada legalność działań prywatnej firmy zakładającej blokady na koła aut. Jej szef zapewnia, że nie łamie przepisów, ale zapadające w innych sprawach sądowe wyroki mogą poddawać to w wątpliwość.
Prywatna firma zakłada blokady na koła aut. Czy to legalne?
Terenu wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Chodźki 3 strzegą szczęki (Maciej Kaczanowski)
Jutro minie tydzień odkąd przedsiębiorca z Lublina pilnuje terenu wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Chodźki 3. To okolica szpitali, gdzie albo trudno zaparkować, albo trzeba płacić. Dlatego kierowcy stają gdzie mogą i gdzie nie powinni. Wspólnota mieszkaniowa miała dość notorycznie zastawianego dojazdu i poprosiła o pomoc. – Kierujący są proszeni o nie parkowanie i informowani o konsekwencjach, czyli opłacie wynoszącej 200 zł. Zabezpieczeniem naszych roszczeń jest zakładana na koło blokada – wyjaśnia Konrad Lisowski, prezes spółki. – Do tej pory założyliśmy kilka blokad, niektórzy kierowcy decydowali się na płatność odroczoną w kwocie 300 zł. Prywatne szczęki nie są w Polsce nowością. W 2009 r. sięgnęło po nie jedno z centrów handlowych w Sosnowcu ostrzegając, że osoba bezprawnie zajmująca miejsce dla niepełnosprawnych musi się liczyć z blokadą, której zdjęcie będzie kosztować 300 zł. Taka niespodzianka spotkała syna jednego z sosnowieckich radnych, jego ojciec poskarżył się prokuraturze, a ta umorzyła sprawę. Blokady zaczęły pojawiać się przed kolejnymi śląskimi sklepami i na osiedlach. Ale sądy zaczęły orzekać, że to nielegalne. – Takie wyroki dotyczyły spraw około 30 kierowców – przyznaje Marian Krzysztof Zawała, rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach. Scenariusz był podobny: kierowca zastaje zablokowane auto, nie chce lub nie może płacić na miejscu i podpisuje oświadczenie, że zapłaci później. Ale nie płaci, a firma od szczęk (podkreślmy, że inna, niż ta działająca w Lublinie) pozywa go do sądu. – Sądy obydwu instancji uznawały, że zobowiązania podpisane przez kierowców są nieważne, bo bezprawne było założenie blokady – mówi Zawała. Szef firmy działającej w Lublinie zapewnia, że prawa nie łamie. – Działam na postawie Kodeksu cywilnego, mam też opinię prawną, z której wynika, że możemy to robić – podkreśla Lisowski. Śląscy sędziowie widzą to inaczej. – Nikt nie ma wątpliwości, że prywatny właściciel może czerpać zyski ze swojego terenu i może powiedzieć kierowcy \"zapłać”. Ale dochodzenie takiej zapłaty to zupełnie inna sprawa – zaznacza sędzia Zawała. – Zakładanie blokady jest stosowaniem pewnego rodzaju przymusu. A przymus mogą stosować organy wymienione przez ustawodawcę. Nie wolno stosować go podmiotom nie wymienionym w ustawie. Sprawą prywatnych szczęk zainteresowała się już lubelska prokuratura. – Postępowanie zainicjowaliśmy z urzędu – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Sprawą zajęli się prokuratorzy zajmujący się postępowaniami innymi, niż karne. – O wynik jestem spokojny. Prokuratura chce ze spokojnym sumieniem móc powiedzieć, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem – mówi Lisowski. – Gdyby było podejrzenie przestępstwa, postępowanie prowadziłby prokurator karny. – Zakładanie przez nas blokady wchodzi w grę w trzech sytuacjach: na drodze publicznej, w strefie zamieszkania albo w strefie ruchu – informuje Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej. W przypadku dróg publicznych sprawa jest oczywista, takie same przepisy obowiązują w strefach ruchu, zaś w strefach zamieszkania parkowanie jest dozwolone tylko w wyznaczonych miejscach i nigdzie indziej. – Blokady nie można założyć na koła pojazdu, który utrudnia ruch, czy wręcz zagraża bezpieczeństwu ruchu. Taki pojazd trzeba odholować.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama