Reklama
Trotyl na gwincie
Błąd człowieka przy produkcji pocisku w latach pięćdziesiątych był przyczyną eksplozji, do której doszło w maju br. w bazie amunicji w Stawach pod Rykami - wynika z ekspertyzy Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce. Odłamki pocisku zabiły dwóch cywili, ciężko ranny został oficer.
- 21.09.2001 19:16
Wojskowi specjaliści, którzy zbadali przyczyny eksplozji na zlecenie Wojskowej Prokuratury Garnizonowej
w Lublinie, nie stwierdzili, żeby do eksplozji doszło z powodu zaniedbań w Stawach. - Z ekspertyzy wynika, że do eksplozji przyczynił się błąd człowieka przed 45 laty, który powinien wytrzeć gwint na wkrętce pocisku - mówi płk Przemysław Dudzik, szef Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Lublinie. Wyprodukowany jeszcze w latach 50. pocisk wybuchł, gdy pracownicy bazy amunicji wykręcali jego górną część, tzw. wkrętkę głowicową. Na gwincie znajdował się trotyl, od którego zapalił się stary i zanieczyszczony materiał wybuchowy umieszczony w pozostałej części pocisku. (er)
Reklama













Komentarze