Proces dotyczący szantażowania posła Piotra Szeligi będzie jawny. Na ławie oskarżonych zasiądą trzy osoby. Magdalena I. oraz jej kompani mieli grozić publikacją nagrań, kompromitujących polityka.
jsz, wideo: ŁM
04.03.2014 15:08
O utajnienie procesu wnioskował pełnomocnik Szeligi. Wniosek ten poparła również prokuratura. Podczas wtorkowego posiedzenia sąd nie zgodził się jednak, by cały proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.
- Sąd powołał się przy tym na normy, dotyczące jawności procedur i okoliczności, w których można tę jawność ograniczać - mówi Sebastian Kotuła, pełnomocnik Magdaleny I. - W tej sytuacji sąd nie dopatrzył się takich szczególnych okoliczności.
Pokrzywdzony poseł
Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do sądu na początku stycznia. Dotyczy 26-letniej Magdaleny I. oraz jej rok starszych kompanów, Szczepana P. i Przemysława S. Poseł Szeliga ma status pokrzywdzonego.
Z ustaleń prokuratury wynika, że oskarżeni chcieli zdyskredytować polityka. Grozi opublikowaniem nagrań i zdjęć, dokumentujących jego spotkanie z prostytutką.
Jak wskazują akta sprawy, Magdalena I. miała świadczyć posłowi usługi seksualne. Ten jednak nie zapłacił jej 200 zł za spotkanie. Dziewczyna rozpoznała Piotra Szeligę w telewizyjnej relacji z marszu sympatyków Telewizji Trwam. Wtedy, zdaniem śledczych postanowiła odzyskać swoje pieniądze wraz z nawiązką.
Umówiła się z politykiem na kolejne spotkanie w hotelu Luxor w Lublinie. Poseł zarezerwował pokój i przyjechał prosto z Warszawy. Wszedł do pokoju, w którym była już Magdalena I. Kobieta nagrywała całe spotkanie. Na parkingu przed hotelem czekali jej znajomi (dwaj pozostali oskarżeni) z kamerą i aparatem.
Udokumentowali moment, kiedy polityk i prostytutka opuszczają Luxor. Po spotkaniu poseł Szeliga ruszył w drogę do stolicy. Wtedy skontaktował się z nim jeden z oskarżonych. Chciał oddać politykowi kompromitujące materiały w zamian za 3 tys. zł. Z akt sprawy wynika, że początkowo poseł się zgodził. Już po kilku godzinach powiadomił jednak policję. Magdalena I. oraz jej kompani zostali oskarżeni o szantaż.
"Zachował się dobrze"
- Poseł zachował się bardzo dobrze - komentuje mecenas Stanisław Estreich, pełnomocnik Piotra Szeligi. - Nie uległ szantażystom. Powiadomił o sprawie policję. Miał rację, bo przecież takie sprawy zaczynają się od pieniędzy, a mogą kończyć na wymuszaniu konkretnych decyzji. W takich sytuacjach wszyscy politycy powinni się zachowywać w podobny sposób.
Proces szantażystów rozpocznie się 3 kwietnia.
Komentarze