33-latek z powiatu chełmskiego był od wielu miesięcy ścigany listem gończym. Jego sprawa nie należała do wyjątkowych, ale sam finał już tak. Gdy wczoraj rano pojawił się w urzędzie, nie spodziewał się, że to właśnie tam czekają na niego policjanci z Zespołu do spraw Poszukiwań i Identyfikacji Osób. – Krok po kroku ustalamy miejsca, w których mogą ukrywać się poszukiwani. Czasem są to lokalizacje, których najmniej by się spodziewali – podkreśla nadkomisarz Ewa Czyż.
Dla kryminalnych to kolejny sukces w codziennej, często żmudnej pracy. Jak mówią, każdego dnia zatrzymują ludzi, którzy mają odbyć karę więzienia, ustalić miejsce pobytu czy zostać doprowadzeni do czynności procesowych. W tym przypadku „łut szczęścia” po stronie funkcjonariuszy spotkał się z pewnością siebie zatrzymywanego.
Mężczyzna jeszcze tego samego dnia został przewieziony do zakładu karnego. Tam spędzi rok za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości – wyrok, przed którego wykonaniem próbował się ukrywać.
Paradoksalnie, to właśnie próba dopełnienia formalności doprowadziła go do celi, przed którą uciekał od wielu miesięcy. Jak poinformowali policjanci, podobne przypadki zdarzają się rzadko, ale zawsze są dowodem na to, że ściganie ukrywających się przed prawem potrafi zakończyć się w najmniej spodziewanym miejscu.














Komentarze