Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Powiślak Końskowola pokonał Cisowiankę i jest o krok od awansu do IV ligi

To piękna historia – zespół, który jeszcze w sezonie 2022/2023 grał w IV lidze, później zszedł aż do A klasy teraz wraca na lokalne salony. Podopieczni Marcina Rożka wygrali z Cisowianką Drzewce i, jeżeli nie potkną się na ostatniej przeszkodzie, to za tydzień w niedzielę będą świętować awans do IV ligi.
Powiślak Końskowola pokonał Cisowiankę i jest o krok od awansu do IV ligi
Powiślak Końskowola na razie świętuje zwycięstwo w meczu z Cisowianką, ale za tydzień może świętować awans do IV ligi

Autor: Facebook Powiślaka Końskowola

Na ich miejscu już w tę sobotę mógł być KS Cisowianka Drzewce. I rzeczywiście podopieczni Grzegorza Komora mogli czuć się czwartoligowcami przez około 20 min. W 22 min Kamil Oziemczuk zapoczątkował akcję bramkową, którą po kilkunastu sekundach sam wykończył strzałem głową. Szybko jednak okazało się, że jeden Oziemczuk na taki monolit jak Powiślak Końskwola to zdecydowanie za mało. To co działało przez pierwsze pół godziny później zaczęło być irytujące. W grze gospodarzy nie widać było pomysłu na dalsze zaskoczenie obrony zespołu z Końskowoli. Brakowało akcji skrzydłami, zmian tempa akcji, zamiast tego piłka bardzo często lądowała na głowie Oziemczuka. A, że on był dramatycznie osamotniony, to nawet wygrywane pojedynki główkowe nie powodowały utrzymania się przy piłce Cisowianki.

Powiślak natomiast łapał wiatr w żagle z każdą minutą. Ale pomoc przyszła z najbardziej nieoczekiwanej strony. W 42 min koszmarny błąd popełnił bowiem doświadczony Tomasz Brzyski. Były reprezentant Polski tak nieszczęśliwie wybijał piłkę, że trafił w nogę Pavlo Semeniuka. Odbita od Ukraińca piłka wtoczyła się do bramki i na tablicy wyników pojawił się remis.

Po zmianie stron natomiast błyszczał Artur Sułek. Doświadczony gracz Powiślaka w 57 min wyprowadził gości na prowadzenie strzałem z rzutu karnego. „Jedenastka” została podyktowana za ewidentny faul Macieja Pięty na Mateuszu Szczepańskim. Plagi, które spadły na Cisowiankę trwały dalej. W 62 min kontratak Powiślaka został nieprzepisowo zatrzymany przez Kacpra Nowakowicza, a gracz Cisowianki został słusznie wyrzucony z boiska. Wprawdzie rzut wolny podyktowany za ten faul nie skończył się zdobyciem gola, ale od tej pory przyjezdnym grało się już znacznie łatwiej. Swoją przewagę udokumentowali w 76 min, kiedy Sułek skutecznie wykończył kontrę. Co ciekawe, mógł mieć na koncie jeszcze jednego gola, ale w 83 min w swoje uderzenie włożył zbyt dużo siły i kropnął z kilku metrów w poprzeczkę. – Powiślak był lepszy, lepiej operował piłką i był bardziej zdeterminowany. Wygrał zasłużenie. Nie mam żadnych pretensji do Tomka Brzyskiego o zagranie z końcówki pierwszej połowy. On nam uratował w tym sezonie tyle spotkań i w sobotę też grał bardzo dobrze. Byliśmy bojaźliwi, apatyczni i przegraliśmy środek pola. Nie zbieraliśmy drugich piłek i był to nasz duży problem – powiedział Grzegorz Komor, opiekun Cisowianki. – Zrobiliśmy dopiero krok w kierunku awansu. Najważniejszy mecz przed nami i od niego wszystko zależy. Oziemczuk to wielki atut Cisowianki, wygrał mnóstwo pojedynku. Nas było przy nim zawsze dwóch lub trzech, a on był w ataku zbyt osamotniony. Straconą bramkę będziemy analizować, chociaż w tej akcji byliśmy dobrze ustawieni – powiedział Marcin Rożek, opiekun Powiślaka.

KS Cisowianka Drzewce – Powiślak Końskowola 1:3 (1:1)

Bramki: Oziemczuk (22) – Semeniuk (42), Suszek (57 z karnego, 76).

Cisowianka: Saracen – Brzyski, Rozmus, Pięta, Konc, Nowakowicz, Szady, Drozd (52 Koza), Darmochwał, Kuciński (65 Żuchniarz), Oziemczuk.

Powiślak: Ogórek – Próchniak (85 Michalski), Wójcik, Kozak, Przychodzień, Sułek, Zachaj, Kiełczewski (84 Bielawski), Szczepański (80 Owczarek), Figura, Semeniuk.

Żółta kartka: Sułek. Czerwona kartka: Nowakowicz (62 min za faul). Widzów: 300.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama