Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To oni próbowali wykoleić polskie pociągi. Terroryści poszukiwani

Oleksander Kononov (39 l.) z Ukrainy oraz Yevhenii Ivanov (41 l.) z Estonii - to podejrzani o szpiegostwo i przestępstwa o charakterze terrorystycznym, za którymi wystawiono listy gończe. Sprawcy aktów dywersji na polskiej kolei zbiegli na Białoruś. Polska zażadała ich wydania.
terroryści_poszukiwani
Oleksander Kononov i Yevhenii Ivanov - to oni mają stać za szpiegostwem i próbą wykolejenia polskich posiągów

Źródło: Policja

Listy gończe za obcokrajowcami wystawił mazowiecki wydział warszawskiej Prokuratury Krajowej. Jak czytamy w komunikacie policji: poszukiwani są podejrzani o szpiegostwo oraz dopuszczenie się przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Chodzi o zdarzenia zanotowane na linii kolejowej nr 7 (Warszawa-Lublin) w dniach 15-17 listopada. 

Oleksander Kononov (39 l.) z Ukrainy oraz urodzony w Estonii Yevhenii Ivanov (41 l), syn Nikołaja i Niny - mieli podłożyć ładunek wybuchowy na torach przy stacji Mika w powiecie garwolińskim oraz stać za uszkodzeniem kolejowej infrastruktury w okolicach Puław. Sprawcy po wykonaniu zadania wydanego przez swoich zleceniodawców, opuścili Polskę udając się na Białoruś. 

Wszyscy, którzy posiadają informacje dotyczące ich miejsca pobytu proszone są o kontakt telefoniczny z komendą stołeczną pod nr 47 72 376 57, pod nr alarmowym 112 lub mailowo: [email protected]

Przypominamy, jak wyglądały pierwsze dni od przeprowadzenia aktów terrorystycznych wymierzonych w polską infrastrukturę kolejową oraz życie i zdrowie polskich obywateli. W tym mieszkańców województwa lubelskiego - pasażerów linii kolejowej nr 7.

Sobota, 15 listopada

Okolice stacji kolejowej Mika w gminie Trojanów w powiecie garwolińskim, linia kolejowa nr 7 (Lublin-Warszawa), godz. 20:58. Podczas przejazdu pociągu towarowego relacji Warszawa-Puławy eksploduje podłożony na torach ładunek wybuchowy, który niszczy blisko metrowej długości fragment szyny. Uszkodzeniu ulega również fragment podwozia jednego z wagonów, ale maszynista niczego nie zauważa. Pociąg jedzie dalej. 

Okoliczni mieszkańcy słyszą huk. - Był okropny, cała chałupa zadrżała - przyznają później w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Początkowo sądzą, że to wybuch gazu lub odgłos wypadku drogowego. Policję informują ok. 40 minut później, wskazując na wioskę Podebłocie. Na miejsce kierowany jest patrol. Mundurowi po godz. 22 są w Życzynie, gdzie usłyszano głośny dźwięk, sprawdzają też Podebłocie, Piotrówek, Kozice praz co ważne - przejazd kolejowy Mika na linii nr 7 (Lublin-Warszawa). Jak stwierdzą później policjanci - niczego niepokojącego nie zauważyli. Po godz. 23 kończą interwencję. Tymczasem po uszkodzonym torze do rana przejadą kolejne pociągi, towarowe i osobowe, w tym Intercity z prędkością ok. 150 km/h.

Niedziela, 16 listopada

Rano linią kolejową nr 7 przejeżdżają kolejne składy. Maszynista IC o godz. 6:40 zauważa nierówność na torze w okolicach stacji Mika i natychmiast informuje o niej dyżurnego ruchu w Dęblinie. Ten orientuje się, że do stacji zbliża się pociąg elektryczny Kolei Mazowieckich nr 12713 relacji Warszawa-Zachodnia - Dęblin. Dyżurny ostrzega jego załogę. Niemal pustym składem (dwóch pasażerów) kieruje Mateusz Maciak. Po otrzymaniu sygnału zwalnia i uważnie obserwuje stan torów. Gdy zauważa uszkodzenie, zatrzymuje pociąg. O godz. 7:39 potwierdza uszkodzenie infrastruktury. Na miejsce, tym razem za dnia, po raz kolejny przejeżdża policja. Do akcji wkraczają służby. Tymczasem osoby odpowiedzialne za próbę wysadzenia pociągu są już na Białorusi, do której w nocy wracają przejściem granicznym w Terespolu. 

"Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji. Nikt nie został poszkodowany" - twittuje premier RP, Donald Tusk. Wyjaśnieniem tego, co się stało zaczyna zajmować się policja oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Prokuratura Krajowa. Ruch na LK nr 7 kierowany jest na sąsiedni tor. PKP-PLK do gminy Życzyn wysyła techników w celu naprawy uszkodzenia. Tymczasem zaskakujący wpis pojawia się na twitterze MSWiA. Rzecznik resortu, Karolina Gałecka, wyznaje, że "na ten moment brak podstaw, by mówić o celowym działaniu osób trzecich". 

Wieczorem, ok. godz. 21, dochodzi do kolejnego zdarzenia, tym razem kilka kilometrów przed Puławami, na tej samej linii nr 7. Sprawcy usuwają ok. 60 metrów sieci trakcyjnej, a na torach przykręcają stalową obejmę. Skład Intercity relacji Świnoujście-Rzeszów przez Warszawę i Lublin, fragmentami wiszących przewodów. Uszkodzony zostaje pantograf, a zewnętrzne szyby jednego z wagonów roztrzaskują się. Te wewnętrzne wytrzymują uderzenie, co ratuje pasażerów przed obrażeniami. Składem podrużuje 475 osób.  Maszynista awaryjnie hamuje w okolicach stacji Puławy-Azoty. Na miejsce kierowane są służby, w tym policjanci komendy wojewódzkiej, CBŚP i lubelska ABW. Pasażerowie po dłuższym postoju jadą dalej, do Rzeszowa docierają z ponad trzygodzinnym opóźnieniem. 

Poniedziałek, 17 listopada

W poniedziałek rano polskie władze wątpliwości, co do tego, co się dzieje, już nie mają. Donald Tusk twittuje o tym, że w Polsce doszło do aktu dywersji. Przedstawiciele rządu jadą na miejsce. - Sprawa jest bardzo poważna - mówi szef rządu. O godz. 10 spotykają się ministrowie odpowiadający za bezpieczeństwo, szefowie służb oraz prokurator generalny. Do pomocy wkracza wojsko, które otrzymuje zadanie sprawdzenia ok. 120 km torów i trakcji, aż do granicy z Ukrainą w Hrubieszowie. Tory w powiecie puławskim do południa sprawdzają policjanci i SOK-iści. Rozpoczyna się naprawa sieci. 

Głos w sprawie zdarzeń w Polsce zabiera sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Ten pisze o tym, że kwatera główna sojuszu "czeka na wyniki śledztwa w tej sprawie".  Tego samego dnia szef MSWiA, Marcin Kierwiński informuje o zabezpieczeniu "obfitego" materiału dowodowego, w tym monitoringu z okolicznych kamer. Eksperci od bezpieczeństwa w mediach przestrzegają przed eskalacją zagrożeń wymierzonych w całą polską infrastrukturę, także w szlaki kolejowe wykorzystywane m.in. do transportu zaopatrzenia na Ukrainę. Padają pytania o to, czy nowe ataki to ciąg dalszy kierowanej ze wschodu wojny hybrydowej jak podpalenia obiektów przemysłowych, zagłuszanie sygnału GPS, ataki na systemy komputerowe itp. 

Przedstawiciele rządu mówią o dwóch aktach dywersji. Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych mówi o wysokim prawdopodobieństwie tego, że za dywersją stoją obce służby. Prokuratora wszczyna postępowanie przygotowawcze a następnie śledztwo dotyczące aktów dywersji o charakterze terrorystycznym skierowanym przeciwko infrastrukturze kolejowej i popełnionych na rzecz obcego wywiadu. A także w kierunku szpiegostwa i sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym - zagrożone dożywociem. 

Wtorek, 18 listopada

O godz. 00:21 ruch dwutorowy na odcinku linii kolejowej Sobolew-Życzyn zostaje wznowiony. Stan torów, nasypów, mostow, przepustów sprawdza 400 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. W stolicy trwa nadzwyczajne posiedzenie rządowego komitetu do spraw bezpieczeństwa narodowego z udziałem przedstawiciela prezydenta RP. Pojawia się raport autorstwa Res Futura, który mierzy nastroje społeczne. Ponad połowa komentujących w polskim internecie krytykuje m.in. powolną reakcję służb, brak zabezpieczenia torowiska po nocnych zgłoszeniach. Jacek Dobrzyński zdarzenia na kolei nazywa zamachem terrorystycznym, który miał być "inicjowany przez rosyjskie służby specjalne". - Rosyjskie służby chcą rozchwiać społeczeństwo, chcą nas wystraszyć - podkreśla. 

Premier Donald Tusk informuje o tym, że podejrzani o dokonanie aktów dywersji są dwaj obywatele Ukrainy współpracujący z rosyjskimi służbami. Ich celem miało być wykolejenie pociągów. Jak dodaje, przy torowisku odnaleziono m.in. telefon komórkowy z powerbankiem, a także "pewną ilość" materiału wybuchowego, który nie został zdetonowany. Ten, który wybuchł przy stacji Mika, to C4. Terroryści mieli wykorzystać elektryczny przewód o długości 300 metrów oraz urządzenie inicjujące. 

- Przekroczono pewną granicę i sprawa jest naprawdę bardzo, bardzo poważna - ocenia premier w trakcie przemówienia z mównicy sejmowej. Szef rządu informuje jednocześnie o tym, że ostatnie sytuacje nie są pierwszymi przypadkami aktów dywersji na terenie Polski. Za podobne działania służby zatrzymały dotychczas 55 osób, a 23 z nich trafiły do aresztu. 8 osób w ostatnim czasie podejmowało próby rozpoznawania "różnych obiektów krytycznych". W każdym z nich identyfikowana miała być współpraca ze służbami rosyjskimi. Po co to robią? Dezorganizacja, chaos, panika, spekulacje, niepewność - wymienia Tusk, a do listy dodaje "budzenie nastrojów antyukraińskich". W tym celu, jak tłumaczy szef rządu, najmowani są obywatele innych państw, najczęściej właśnie Ukraińcy. - Rzadko kiedy bezpośrednio Rosja ujawnia swoje intencje poprzez zatrudnianie swoich obywateli do tego typu akcji - stwierdza. Wskazuje również na pewien powtarzający się w Polsce oraz innych krajach "modus operandi" właśnie rosyjskich służb, który te polskie potrafią już rozpoznawać. 

Przemówienie Tuska dostrzegają na Kremlu. - Rosja jest oskarżana o wszelkie przejawy wojny hybrydowej i bezpośredniej, do jakich dochodzi – komentuje dla rosyjskiej telewizji państwowej rzecznik prasowy Władymira Putina, Dmitrij Pieskow. - Można powiedzieć, że w Polsce wszyscy próbują pod tym względem wyprzedzić europejską lokomotywę. I oczywiście kwitnie tam rusofobia - dodaje. 

Jeszcze dalej idą rosyjskie kanały propagandowe, które akty dywersji na polskiej kolei przypisują "polskim partyzantom". Autorzy takich komentarzy sugerują, że robią to "miejscowi, którzy mają dość wojny i napływu uchodźców z Ukrainy" lub "Ukraińcy, którym udało się uciec z kraju". Akt terroryzmu nazywają "dobrym początkiem" i zapowiadają oczekiwanie "na dalszy ciąg". W ten sam sposób zasiewane są także inne fałszywe tropy, ja te wskazujące na odpowiedzialność Niemców, którzy mieliby się mścić za wysadzenie Nord Stream 2. 

Ile osób może uwierzyć w taką lub podobną narrację? Według cytowanego przez PAP, dr Jakuba Olchowskiego z Zespołu Badań Propagandy i Dezinformacji UMCS, całkiem sporo. - (...) polskie społeczeństwo pokazało, że ma niską odporność na manipulację" - ocenia naukowiec. 

Środa, 19 listopada

Rosyjskie ataki na polską infrastrukturę spotykają się z odpowiedzią polskiego MSZ. Minister Radosław Sikorski informuje o wycofaniu zgody na funkcjonowanie ostatniego w Polsce rosyjskiego konsulatu, w Gdańsku. Jak dodaje, nie jest to jeszcze "pełna odpowiedź" na wrogie działania tego kraju. Dodaje jednocześnie, że Polska nie planuje zrywania stosunków dyplomatycznych z Rosją. Zapowiada również zwrócenie się do białoruskich władz o wydanie osób podejrzewanych o dokonaniu aktów dywersji. 

Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej informuje o zarzutach dla dwóch Ukraińców dotyczących działań terrorystycznych na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej przeciwko Polsce. 

– W toku kilkudziesięciogodzinnego śledztwa uzyskaliśmy materiał dowodowy, który wskazuje na bardzo duże prawdopodobieństwo, że bezpośrednimi sprawcami tych aktów dywersji o charakterze terrorystycznym byli dwaj obywatele Ukrainy: Ołeksandr K. (39 lat) oraz Jewhenij I. (41 lat) – mówi Nowak. Do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów wpływają wnioski o ich aresztowanie. Podejrzani pozostają na wolności, przebywają poza granicami Polski. Zatrzymywani są natomiast inne osoby, które nie są, jak informuje prokuratura "bezpośrednimi sprawcami tych zdarzeń". 

Przeciwko aktom dywersji sformułowany zostaje plan operacji "Horyzont". MON i MSWiA informują o tym, że obejmie ona cały kraj, a do jej przeprowadzenia oddelegowanych ma zostać 10 tys. żołnierzy. Wojsko Polskie ma pilnować linii komunikacyjnych, lotnisk oraz innych obiektów infrastruktury krytycznej typowanych przez dowództwo operacyjne, kontrwywiad, ABW i policję. Działania mają być prowadzone od piątku, 21 listopada do odwołania. Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON-u, zapewnił, że Polska użyje wszelkich zasobów aby bronić bezpieczeństwa swoich obywateli. Wojskowym mogą pomagać cywile. W zgłaszaniu podejrzanych sytuacji pomóc ma specjalna aplikacja, której pierwsza, testowa wersja, ma być gotowa na przełomie listopada i grudnia, a w połowie grudnia wersja właściwa. Ta umożliwi przesłanie dokładnych danych geolokacyjnych miejsca wymagającego uwagi służb oraz zdjęć zaobserwowanych zdarzeń. 

- Atak na tory kolejowe w Polsce stanowi bezprecedensowe zagrożenie dla europejskiej infrastruktury transportowej. Ataki Rosji stają się coraz bardziej bezczelne - stwierdziła szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas. O sytuacji w Polsce 26 listopada mają rozmawiać europarlamentarzyści w Strasburgu. Debata na ten temat zostaje wpisana do porządku obrad posiedzenia izby. 

Na obszarach linii kolejowych zarządzanych przez PKP-PLK oraz PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa zaczyna obowiązywać trzeci stopień alarmowy - Charlie. Na pozostałym obszarze kraju obowiązuje poziom Bravo. 

Czwartek, 20 listopada

Radosław Sikorski bierze udział w posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych UE. - Sabotażyści chcieli spowodować śmierć Polaków - podkreśla. Zapowiada przekazanie Ukrainie 100 mln dolarów na zakup amerykańskiej broni w ramach programu dla państw NATO. Informuje również o oczekiwaniu "mocnego pakietu sankcji" na Rosję. PAP informuje o tym, że do północy, 23 grudnia, konsulat w Gdańsku ma zostać zamknięty, a jego pracownicy muszą opuścić Polskę. Białoruś otrzymuje notę o wydanie podejrzanych o akcje dywersyjne w Polsce. W Petersburgu zaatakowany słownie przez grupę rosyjskich aktywistów zostaje ambasador RP, Krzysztof Krajewski. Grupa miała wznosić antypolskie i antyukraińskie hasła. 
 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama