Jesień w Kraśniku upłynęła burzliwie. Tak naprawdę jeszcze przed startem rozgrywek nie brakowało problemów. Duże zaległości względem drużyny, niepewna przyszłość i kolejne niespełnione obietnice. W ostatnich dniach prezes niebiesko-żółtych Marcin Jędrasik „wysmażył” w mediach społecznościowych długie oświadczenie, co zrobił w ostatnich latach dla klubu. Jednocześnie podał się także do dymisji. A to oznacza, że w tym momencie trudno przewidzieć, co będzie dalej z zespołem i czy w ogóle Stal przystąpi do rundy wiosennej.
Na pożegnanie roku drużyna trenera Matysiaka grała z rezerwami Wisły Kraków. Początek wcale nie zapowiadał pogromu. Już w czwartej minucie Rafał Król dostał prezent od bramkarza i powinien posłać piłkę do siatki. Zamiast strzelać, podał do Jakuba Jędrasika, który był na pozycji spalonej. W efekcie gospodarze zmarnowali doskonałą okazję. A kiedy sami stracili pierwszą bramkę – w 32 minucie po trafieniu Dawida Olejarki, to nie potrafili się już pozbierać. Olivier Sukiennicki jeszcze przed przerwą podwyższył na 2:0, a ten sam gracz w 71 minucie strzelił nawet na... 5:0. Honorowego gola dla kraśniczan zdobył Dawid Kogut.
– Tak naprawdę pierwsze 30 minut było bardzo wyrównane. To była akcja za akcję i nikt nie spodziewał się, że możemy przegrać aż 1:5. Po pierwszej bramce wszystko nam się jednak posypało. Szkoda tej sytuacji Rafała, bo to my powinniśmy prowadzić po kilku minutach spotkania – ocenia Dariusz Matysiak.
A co będzie dalej z jego przyszłością i całej drużyny?
– Naprawdę w tym momencie ciężko powiedzieć. Trzeba, jak najszybciej zwołać jakieś walne zebranie, żeby dowiedzieć się czy prezes na pewno odchodzi. Jedno jest pewne, w najbliższym czasie czeka mnie sporo rozmów – dodaje szkoleniowiec.
Stal Kraśnik – Wisła II Kraków 1:5 (0:2)
Bramki: Kogut (81) – Olejarka (32), Sukiennicki (45, 71), Tsymbaliuk (58), Kościelniak (64).
Stal: Wagner – Czapla (76 M. Majewski), Pietroń, Duda, Nowak, Skrzyński, Bartoś (88 Kuś), R. Król, Sz. Majewski (88 Błaszczyk), Koziej (63 Lech), Jędrasik (63 Kogut).
Świdniczanka bez szans w Tarnobrzegu
W trzech ostatnich meczach w 2025 roku Świdniczanka przegrała: 0:3, 1:5 i w sobotę 1:6. Ostatnie ze spotkań – w Tarnobrzeg z Siarką było rozstrzygnięte tuż po dwóch kwadransach. Drużyna Łukasza Jankowskiego traciła wówczas do rywali... cztery gole. W drugiej połowie najpierw Krystian Kardyś podwyższył na 5:0, później honor gości uratował Tomasz Tymosiak. Wynik ustalił jednak Bartosz Zawół, który w końcówce wykorzystał jeszcze rzut karny.
Siarka Tarnobrzeg – Świdniczanka Świdnik 6:1 (4:0)
Bramki: Marszalik (5, 26), Szkiela (30, 32), Kardyś (67), Zawół (85-z karnego) – Tymosiak (65).
Świdniczanka: Śliwka – Szatała, Sienicki, Guzewicz, Futa, Tymosiak, Szymala, Fedoruk, Kutyła, Konojacki, Poleszak.
Czerwień pokrzyżowała plany Podlasia
Ostatni z naszych zespołów – Podlasie Biała Podlaska zakończyło jesień remisem. Gospodarze od 29 minuty spotkania z Koroną II Kielce musieli gonić. Tuż po przerwie wyrównał Jarosław Kosieradzki i wydawało się, że biało-zieloni pójdą za ciosem. Niestety, z powodu kontrowersyjnej czerwonej kartki, którą w 57 minucie obejrzał Aleksander Bobowski, musieli bardziej skupić się na obronie punktu niż walce o pełną pulę. I ostatecznie zrobili swoje, bo dorzucili na konto 30 „oczko” w tym sezonie. Drużyna Macieja Oleksiuka dzięki temu zakończyła rok na bardzo dobrej, siódmej pozycji w tabeli.
Podlasie Biała Podlaska – Korona II Kielce 1:1 (0:1)
Bramki: Kosieradzki (52) – Morawiec (29).
Podlasie: Jeż – Bobowski, Mikołajewski, Dmitruk, Maluga (84 Jakóbczyk), Orzechowski, Andrzejuk (73 Kopytov), Horzhui, Wnuk, Kosieradzki, Dobruk (46 Urbański).














Komentarze