Korzystając z zimowej aury lubelskie morsy zrzuciły nadmiar odzieży i wzięły udział w biegu. Dystans to mila morska, czyli 1,852 km. Śmiałków było sporo. Na wszystkich uczestników czekały medale, a dla zwycięzców statuetki i uścisk dłoni prezesa klubu. Wyróżnienie otrzymał również śmiałek, który najszybciej przebiegł na bosaka. Po biegu każdy otrzymał regeneracyjny posiłek.
Wśród śmiałków, którzy wzięli udział w biegu był Krystian, dla którego to jest drugi sezon morsowania.
- Bieg był super, ja lubię takie niskie temperatury. Na początku oczywiście było zimno, ale jak się narzuciło tempo to już było cieplutko. Morsowanie dobrze wpływa na moją psychikę, to taka determinacja by rano wstać i wejść do tej zimnej wody. Czasem się nie chce, ale jak się wyjdzie z tej zimnej wody i wejdzie do ciepła to satysfakcja jest ogromna - mówił nam po biegu.
Morsowanie ma wiele korzyści prozdrowotnych. Wspomaga wydzielanie endorfin i oksytocyny, a także korzystnie wpływa na nasz układ odpornościowy i krwionośny. Chcąc zacząć przygodę z morsowaniem powinniśmy się do tego przygotować i jeśli na coś chorujemy, skonsultować to z lekarzem.
Do wody można wchodzić od minuty, do nawet 10 minut. Wszystko zależy od możliwości naszego organizmu. Wcześniej należy jednak pamiętać o odpowiedniej rozgrzewce.
Każdy kto chce rozpocząć swoją przygodę z morsowaniem, ale nie chce robić tego sam, może w sezonie zimowym wybrać się nad tamę na Zalewie Zemborzyckim. Członkowie Lubelskiego Klubu Morsów spotykają się tam punktualnie w południe, by wspólnie się rozgrzać, a potem wskoczyć do lodowatej wody.


















Komentarze