Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Mateusz Rudyk (Wibatech Lubelskie Perła Polski): Chcę medalu!

Rozmowa z Mateuszem Rudykiem, kolarzem Wibatech Lubelskie Perła Polski
Mateusz Rudyk (Wibatech Lubelskie Perła Polski): Chcę medalu!
Mateusz Rudyk

Autor: DW

Rok 2026 zaczyna pan od mocnego uderzenia – mistrzostw Europy w kolarstwie torowym w Konyi. Z jakimi nadziejami jedzie pan do Turcji?

- Z wielkimi. Chciałbym, aby po zmianie sztabu szkoleniowego, który u mnie w kadrze nastąpił, chciałbym pokazać się z dobrej strony. Tę imprezę traktuje jednak z marszu. Wiadomo, ze chciałoby się powiedzieć, że jadę po medal. Zobaczymy jednak, jakie będę miał nogi. Najważniejsze w 2026 r będą mistrzostwa świata, które rozpoczną kwalifikacje olimpijskie. Dlatego szczyt formy przesunę na październik. A w Konyi chciałbym po prostu sprawić miłą niespodziankę.

Myślałem, ze powie pan, że Konya to będzie okazja do rewanżu za nieudane mistrzostwa świata w Chile. Nie chce pan sobie powetować tej imprezy?

- Pewne, że chciałbym, ale po Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu powiedziałem, że nie chcę być czwartym czy piątym kolarzem. Chcę stawać na podium. Zrobiłem dwa kroki wstecz, poświęciłem 2025 r., aby wrócić do braków, które posiadam i je naprawić. To pozwoli mi zrobić wiele kroków naprzód i w końcu zapewni mi miejsca na podium. Życzę sobie tego, żeby stanąć na pudle mistrzostw świata i walczyć realnie o medal w Igrzyskach Olimpijskich. To są moje cele na najbliższe trzy lata. Chcę wrócić do Lublina z medalami mistrzostw świata czy Igrzysk Olimpijskich.

Czy zadra w sercu związana z Igrzyskami Olimpijskimi w Paryżu już zniknęła?

- Tkwi i nie można o niej zapominać. To jest kolejna lekcja. W Tokio była pierwsza lekcja, która zakończyła się wielką klapą. W Paryżu było już bardzo dobrze, ale nie celująco. Mało zabrakło, aby walczyć o medal, ale się nie udało go zdobyć. Trochę chcę zapomnieć o Paryżu, ale też dużo z niego zapamiętać. Mam nadzieję, ze Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles zakończą się innym, lepszym wynikiem.

Jest pan zadowolony z tego, że trafił pan do Wibatech Lubelskie Perła Polski?

- Oczywiście. Od początku mówię, że tu poczułem realne wsparcie. Czuję wsparcie samorządów, miasta i województwa na czele z Panem Marszałkiem Jarosławem Stawiarskim. Trzeba także pamiętać o Andrzeju Borasie, naszym prezesie. To są wszyscy ludzie zwariowani na punkcie sportu. Świetnie go rozumieją i chcą pomagać. Wszyscy nie spoczywamy na laurach i mówimy jednym głosem: Chcemy medalu! Ekipa szosowa mocno się rozbudowała i mam nadzieję, że tych wyników na szosie będzie coraz więcej. A ja swoją cegiełkę dołożę na torze.

Czy postać Alana Banaszka, który niedawno do was dołączył to dla pana wsparcie czy konkurencja?

- Nie jestem szosowcem, jeżdżę na torze. Alan też jeździ na torze, ale w innych konkurencjach. Dla szosowców to na pewno duże wsparcie. Alan w przeszłości był mistrzem Polski na szosie, ale też potrafi świetnie jeździć na torze. Mam nadzieję, że pozostanie u nas do czasu Igrzysk Olimpijskich. Wówczas byłyby większe szanse na walkę o medal olimpijskich. Alan jest dużym wsparciem i wierzę, że wygra niejeden wyścig.

I pan i województwo lubelskie jesteście sobie nawzajem niezbędni. To dla mnie niesamowite, że człowiek od kolarstwa torowego, dyscypliny niszowej w naszym kraju, stał się twarzą tak wielkiego projektu jak Wibatech Lubelskie Perła Polski.

- Cieszę się, że to tak wygląda z boku. Chciałem, żeby moja osoba pomogła klubowi zbudować markę. Ja nad nią pracuję od wielu lat. Cieszę się, że to nam się udało. Czuję olbrzymie wsparcie od kibiców i to jest bardzo mało. Jestem tu doceniany, mam kibiców i mogę się realizować.

To ma pan w Lublinie swoje ulubione miejsca?

- Oczywiście. W tamtym roku byłem z żoną na Rynku i to był fantastyczny czas. Lublin jest pięknym miejsce. Wiadomo, że nie jesteśmy z Lublina, ale się tu zadomawiamy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama