Orkiestrowe sztaby działające w powiecie puławskim od lat stawiają na aktywność sportową. W Janowicach w miejscowym zalewie zebrała się liczna grupa morsów, która wspierała WOŚP i kąpała się w zimnej wodzie. W Nałęczowie urządzono m.in. marsz nordic walking, a w Puławach na stadionie przy ul. Hauke-Bosaka rano sportowcy-amatorzy wzięli udział w charytatywnym biegu "Policz się z cukrzycą". Sporo działo się także w sercu puławskiego sztabu, a więc w Domu Chemika. Tam, w miejscowym klubie Smok już w sobotę zorganizowano licytację dzieł sztuki, kolejne licytacje różnych przedmiotów związanych z WOŚP właśnie trwają. W dzisiejszym programie także występy artystyczne (emocean drive) a także pokaz iluzjonisty (Paweł Rułka).
Wolontariuszy z puszkami można spotkać przy największych supermarketach, galeriach handlowych, a także pod puławskimi kościołami. Niedaleko wejścia do Galerii Zielonej spotkaliśmy Asię i Martynę, które w akcji WOŚP biorą udział co roku, a także Dawida z psem Mimi. - Pies jest z nami od trzech lat i zawsze przyciąga uwagę - przyznaje jego właściciel. A co sądzi o samym WOŚP? - To świetna akcja, gdy byłem mały sprzęt kupiony ze zbiórek pomógł także mi, więc mam dodatkową motywację, by tutaj dzisiaj być - mówi wolontariusz i uczeń puławskiej "jedynki".
Przy Kauflandzie jak co roku można było spotkać wolontariuszy w mundurach OSP Młynki. - Uważam, że akcja jest bardzo potrzebna. Kiedyś byłem w Międzylesiu z Centrum Zdrowia Dziecka. Ilość sprzętu oznaczonego serduszkami WOŚP robi wrażenie. Widać, że te pieniądze naprawdę idą na coś i ten sprzęt jest kupowany - mówi druh Piotr Namięta.
WOŚP wspierają także ratownicy z lubelskiej grupy poszukiwawczo-ratowniczej Redline, którzy w Domu Chemika uczyli prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej na fantomie. - 30 ucisków i 2 wdechy, tempo około 100 do 120 ucisków na minutę. To takie jak w piosence Stayin' Alive - tłumaczy Łukasz Ciszewski, jeden z ratowników. - I pamiętajmy żeby się nie bać, że komuś zrobimy krzywdę. Żebra się zrosną, najważniejsze jest ratowanie życia - podkreśla.
W DCH można spotkać także sporo harcerzy z puławskiego hufca ZHP. Karina, Paulina i Maja obsługują stoisko z rejestracją dawców szpiku. - To ważne, bo szpik może uratować komuś życie. I nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Jesteśmy tutaj dzisiaj do wieczora, zapraszamy - mówią dziewczyny z drużyny "Wilczy duch". Ich koleżanki, Gabriela, Amelia i Natalia dbają o stoiska, dekorację, plakaty, wodę dla wolontariuszy. - Pomagamy od strony logistycznej - mówią. Podobne zadania dostała Julka. - Jako harcerze zawsze chętnie włączamy się w takie akcje. Sama lubię brać udział w czymś, co ma przełożenie na rzeczywistość i po prostu robić dobro - tłumaczy.
Stoiska dla najmłodszych, w tym malowanie buziek, watę cukrową, dmuchany zamek i animacje przygotowały natomiast Marlena i Barbara z fundacji "Damy radę". Natomiast dla tych trochę starszych stoisko z replikami ASG karabinów maszynowych oraz innej broni automatycznej przygotował Kacper Markowski, pasjonat i kolekcjoner. - One wyglądają i ważą tyle samo co oryginały, najdroższe kosztowały ponad 3 tys. zł - opowiada.
Finał tradycyjnie potrwa do godz. 20. Na Placu Chopina zakończy go tort dla mieszkańców oraz "światełko do nieba".


















Komentarze