Średnio 100 złotych w kopercie
Duchowny z podlubelskiej parafii opublikował w mediach społecznościowych szczegółowe podsumowanie tegorocznej kolędy. Wraz z wikariuszem ks. Bartoszem Starowiczem duchowni odwiedzili 632 domy, co stanowi około dwóch trzecich wszystkich rodzin na terenie parafii. We wpisie znalazły się nie tylko liczby, ale też podziękowania za życzliwość, rozmowy, modlitwę i – jak napisał – uchylone furtki oraz tabliczki z napisem „czekamy”.
– Prosimy o zachowanie tabliczek na kolejne lata kolędy – dodał Głusiec we wpisie.
Proboszcz poinformował również, że w czasie wizyt duszpasterskich zebrano 60 290 zł. Jak zapowiedział, środki zostaną przeznaczone na bieżące potrzeby parafii, a część zostanie odłożona na planowane poszerzenie cmentarza.
Średnio daje to niemal równo 100 zł na jedno odwiedzone domostwo.
Rozliczenie dobrą wolą proboszcza
Czy proboszcz musiał ujawniać te dane? Kuria podkreśla, że nie ma takiego obowiązku.
– Prawo diecezjalne stanowi, że proboszcz przedstawia budżet parafii radzie duszpasterskiej oraz składa go w kurii. Po zakończeniu roku składa również sprawozdanie z jego wykonania. Budżet oraz jego realizacja podlegają kontroli archidiecezjalnej rady do spraw ekonomicznych – wyjaśnia ks. dr Adam Jaszcz, kanclerz Kurii Metropolitalnej w Lublinie.
Jak dodaje, nie istnieje wymóg podawania do publicznej wiadomości kwot zebranych konkretnie podczas kolędy.
– Podawanie do wiadomości wiernych ofiar z kolędy pozostaje decyzją proboszcza i może sprzyjać budowaniu transparentności oraz czynić finanse parafii bardziej przejrzystymi. Nie jest to żadna awangarda. Wiele parafii czyni to regularnie od wielu lat – podkreśla kanclerz.
Lubelskie parafie milczą
Zapytaliśmy kilka parafii w Lublinie, czy planują podobne rozliczenia. Żadna z nich nie zdecydowała się odpowiedzieć. Choć kuria podkreśla, że działania księdza z Dąbrowicy mogą sprzyjać budowaniu transparentności, to trudno nie odnieść wrażenia, że dla niektórych jest to wybieganie przed szereg. C
Czy przykład z Dąbrowicy stanie się impulsem do większej otwartości w sprawach finansów Kościoła czy będzie raczej kamyczkiem w bucie dla innych parafii? Na razie publiczne rozliczenie „kolędy” to bardziej wyjątek niż reguła. Ale – jak podkreśla kościelna „wierchuszka” – decyzja zawsze należy do proboszcza.

















Komentarze