Decyzja zapadła 3 lutego. Rada Gminy Chełm, bez ani jednego głosu sprzeciwu, przyjęła uchwałę rozpoczynającą procedurę zmiany nazwy samorządu na „Gmina Pokrówka”. Formalnie to dopiero pierwszy krok – otwarcie drogi do konsultacji społecznych. W praktyce jednak uchwała uruchomiła jedną z najbardziej gorących debat ostatnich lat.
Podczas sesji radni nie zadali ani jednego pytania. Dyskusji nie było. Za to wcześniej – i później – głos zabrał wójt Wiesław Kociuba, który szczegółowo tłumaczył sens proponowanej zmiany.
– Budowanie tożsamości miejsca wynika z potrzeby osiągnięcia rozpoznawalności na tle innych samorządów – mówił, przekonując, że nowa nazwa ma pomóc gminie wybić się z cienia sąsiadującego miasta Chełm.
Jak podkreślał, obecna sytuacja – identyczna nazwa miasta i gminy – od lat generuje problemy: od błędów w korespondencji, przez pomyłki urzędowe, po chaos organizacyjny. Dodatkowo siedziba gminy od dziesięcioleci znajduje się w Pokrówce, która jest największą miejscowością w gminie i jej faktycznym centrum administracyjnym.
– To nie jest przypadkowa wieś. Od wieków pozostaje ważnym punktem na mapie tej części ziemi chełmskiej – argumentował wójt, przypominając, że pierwsze wzmianki o Pokrówce pochodzą z 1262 roku.
Zapewniał też, że sama uchwała i konsultacje nie generują żadnych kosztów dla mieszkańców, a zmiana nazwy – jeśli do niej dojdzie – nie będzie wymagała wymiany dokumentów.
Cisza na sali, burza w sieci
Choć radni byli jednomyślni, prawdziwa debata przeniosła się do internetu. Tam emocji nie brakowało. Dla wielu mieszkańców zmiana nazwy to nie kwestia „marki”, lecz symboliczny gest, który może dzielić zamiast łączyć.
„Nazwa Gmina Chełm funkcjonuje od 1973 roku. To ponad pół wieku tradycji. Po co to zmieniać?” – pytają jedni.
Inni zwracają uwagę, że gmina to kilkanaście sołectw, a nowa nazwa promuje tylko jedną miejscowość.
„Wspólnota samorządowa nie polega na promowaniu nazwy jednej wsi kosztem pozostałych” – komentuje jeden z mieszkańców.
Pojawiają się też pytania o priorytety.
„Jak mieszkańcy nie poniosą kosztów? Ulotki, procedury, administracja – to są realne pieniądze z naszych podatków” – piszą internauci.
„Najpierw zmiana herbu, teraz nazwy. A kanalizacji i oświetlenia w niektórych wsiach dalej brak” – dodają kolejni.
Lokalny przedsiębiorca z gminy Żółtańce ironicznie zapowiedział sprzeciw:
„W referendum nie wyrażę zgody na zmianę nazwy Gminy Chełm na Gminę Pokrówka. Może od razu Gmina Żółtańce?”
W tle spór z miastem
Cała sprawa ma też wyraźny kontekst polityczny. Od lat trwa konflikt między gminą a miastem Chełm – o granice, pieniądze i kompetencje. Choć 1 stycznia gmina odzyskała część utraconych wcześniej terenów, spór daleki jest od zakończenia. Gmina domaga się od miasta ponad 4,8 mln zł rekompensaty, miasto zapowiada własne roszczenia, m.in. za koszty edukacji.
Wójt nie ukrywa, że relacje bywały napięte.
– Tym bardziej musimy jasno określić, kim jesteśmy jako samodzielny samorząd, z własną tożsamością, historią i potencjałem – podkreśla.
Zapewnia przy tym, że zmiana nazwy nie jest „polityczną grą”, lecz decyzją celowo odłożoną w czasie, by nie eskalować emocji po sporach granicznych.
Co dalej?
Od 7 do 16 marca 2026 roku odbędą się konsultacje społeczne – w formie ankiet papierowych i elektronicznych. To mieszkańcy zdecydują, czy chcą żyć w Gminie Pokrówka, czy pozostać przy nazwie Gmina Chełm. Jeśli większość poprze zmianę, wniosek trafi do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ostateczna decyzja zapadnie w Warszawie.
I choć formalnie to dopiero początek procedury, emocjonalnie – temat już głęboko podzielił lokalną społeczność. Pokazał, że pytanie o nazwę jest w istocie pytaniem o tożsamość, kierunek rozwoju i relacje z najbliższym sąsiadem.

















Komentarze