Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Wcisło: Popiera mnie premier Tusk. A Czarnek to wstyd dla Lubelszczyzny

- Premier Tusk powiedział mi: „Walcz. Musisz to wygrać, jesteś w moim sercu”. Chcę wygrywać tu na Lubelszczyźnie. Nie boję się stanąć naprzeciwko Przemysława Czarnka i powiedzieć mu w twarz, jak bardzo kłamie, jak bardzo dzieli społeczeństwo i jaki wstyd przynosi Lubelszczyźnie - mówi nam Marta Wcisło, posłanka do Parlamentu Europejskiego i kandydatka na przewodniczącą lubelskich struktur Koalicji Obywatelskiej.
Wcisło: Popiera mnie premier Tusk. A Czarnek to wstyd dla Lubelszczyzny

Autor: Materiały Marty Wcisło

- Kampania na przewodniczącego lub przewodniczącą lubelskich struktur Koalicji Obywatelskiej się zaostrza? 

- Każdy z kandydatów na szefa regionu czy powiatu chce zaprezentować swoje możliwości i wizję przyszłych działań. Niektórzy mówią więc, że kampania się zaostrza. A ja powiem tylko, że wchodzi w intensywny, decydujący tor, z czego niezwykle się cieszę. Im bardziej zacięta rywalizacja, tym większy komfort wyboru dla naszych członków.

- Zabolało, gdy posła Michała Krawczyka, pani kontrkandydata, oficjalnie poparli minister rolnictwa i rozwoju wsi Małgorzata Gromadzka i odchodzący ze stanowiska przewodniczący Stanisław Żmijan?

- Absolutnie nie. Wszyscy współpracujemy.

- W wyborach rywalizujecie.

- Jesteśmy jedną strukturą, która po prostu zabiega o głosy członków partii. Z panią minister Gromadzką działamy wspólnie zarówno na linii Parlament Europejski- Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jak i przy konkretnych sprawach, chociażby w zabezpieczaniu interesów polskich rolników w kontekście umowy z państwami Mercosur. 

- Na konferencji Krawczyka odczytany został też jednak list poparcia od prezydenta Krzysztofa Żuka. 

- Poparcie prezydenta Żuka jest dla nas bardzo ważne, walczy o nie każdy kandydat. Zwrócę jednak uwagę, że tydzień wcześniej, na mojej konferencji, prezydent Lublina poparł mnie. Słowa, które wtedy pod moim adresem skierował, były bardzo jednoznaczne i wskazywały, że w jego ocenie jestem osobą, która ma bardzo przekonującą wizję budowania naszych struktur na Lubelszczyźnie.

- Dlaczego właściwie prezydent Żuk stanął w rozkroku między panią a posłem Krawczykiem?

- Jego poparcie dla mojego kolegi Krawczyka jest rzeczą naturalną. Byliśmy razem radnymi z klubu prezydenta Żuka, dziwne by było więc, gdyby tego poparcia nie otrzymał. 

- Nie wymieniła pani jeszcze nazwiska Stanisława Żmijana. To chyba jedyny polityk KO w regionie, który publicznie panią krytykuje. Zarzuca, że nie będzie pani w stanie łączyć pracy w w Parlamencie Europejskim z bieżącymi sprawami Lubelszczyzny.

- Poza jednym przypadkiem związanym z wyborami samorządowymi zawsze wspierałam Stanisława Żmijana, także w jego kampaniach. Nie rozumiem więc tej krytyki. Ocenią ją nasi członkowie. Argumenty, że nie będę miała czasu, są nieprawdziwe i niedemokratyczne. Przecież inni europosłowie również kandydują na funkcje regionalne.

- Czyli kursowanie między Brukselą a Polską nie oddala pani od Lubelszczyzny?

- Rolą Parlamentu Europejskiego jest tworzenie prawa, które później jest implementowane na poziomie krajowym. Sesja plenarna w PE odbywa się raz w miesiącu. Pozostałe tygodnie przeznaczone są na pracę w regionie. Nie zaniedbuję więc ani obowiązków w Brukseli, ani obowiązków na Lubelszczyźnie, wystarczy spojrzeć na moją aktywność w mediach społecznościowych. A jeśli chodzi o działalność partyjną, zbudowałam i rozbudowałam największy powiat w regionie – powiat Lublin. Cztery lata temu było tam kilkanaście aktywnych osób. Aktualnie jest ich ponad pięćset. Prowadzę największe koło w regionie - około sto czterdzieści osób.

- Do czego potrzebuje pani funkcji przewodniczącej lubelskich struktur Koalicji Obywatelskiej?

- Nie kandyduję po to, by zdobyć miejsce do Sejmu w 2027 roku. Mój mandat europoselski trwa do 2029 roku. Chcę wzmacniać lokalnych liderów. Być blisko ludzi. Budować struktury tam, gdzie ich nie ma. Walczyć z dezinformacją, z podziałami i stygmatyzacją. Łączyć, a nie dzielić. Tworzyć jeszcze silniejszą Koalicję Obywatelską w regionie.

- Kogo poprze pani w wyborach na przewodniczącego powiatu Lublin – wojewodę Krzysztofa Komorskiego czy prezydenta Krzysztofa Żuka?

- Cieszę się, że o funkcję, którą pełnię, ubiegają się dwaj najważniejsi politycy na Lubelszczyźnie. I z prezydentem Żukiem, i z wojewodą Komorskim mam bardzo dobry kontakt, wiem, że będą kontynuować moją pracę, obydwu wspieram i popieram, wybór należy do członków powiatu lubelskiego.

- W Lublinie dorosło już całe pokolenie ludzi, którzy nie znają innego prezydenta miasta niż Krzysztof Żuk. Czy widzi pani w Koalicji Obywatelskiej następców prezydenta, jeśli oczywiście podtrzymana zostanie zasada dwukadencyjności w samorządach?

- Pan prezydent Krzysztof Żuk jest moim liderem. Od niego uczyłam się samorządu. Uważam go za swojego politycznego guru. Zawdzięczam mu ogromną wiedzę. To najlepszy prezydent, jakiego to miasto miało. Mam nadzieję, że kwestia dwukadencyjności w samorządach zostanie zweryfikowana, co pozwoli mu kontynuować wieloletnią pracę.

- Następne wybory samorządowe odbędą się w 2029 roku. Żuk będzie wtedy rządził od niemal dwóch dekad…

- Nie odpowiem na pytanie, kto mógłby przejąć schedę po prezydencie Żuku, bo nie biorę na razie takiej sytuacji pod uwagę. Naprawdę głęboko wierzę, że dwukadencyjność zostanie zniesiona i nadal będę wspierała pracę prezydenta Krzysztofa Żuka i jego klubu radnych. Proszę zobaczyć, jak bardzo zmienił się Lublin. Jak ogromne środki zostały pozyskane. Jak zmieniły się przestrzenie publiczne, drogi, obiekty sportowe. Ten progres powinien być kontynuowany.

- Lubelszczyzna jest trudnym regionem dla Koalicji Obywatelskiej. Dominuje w nim Prawo i Sprawiedliwość. Rosną wpływy Konfederacji i partii Grzegorza Brauna. Co zamierza pani zrobić, żeby odwrócić ten trend?

- Jeszcze częściej spotykać się z mieszkańcami i motywować do tego wszystkie osoby funkcyjne. Kluczowe są bezpośredni kontakt z ludźmi, tłumaczenie im zmian legislacyjnych, słuchanie ich obaw i oczekiwań. Musimy prostować fake newsy, które szerzy PiS. Nieprawdą jest bowiem, że chcemy zamykać Bogdankę czy sprzedawać Azoty. Politycy zbyt mocno podzielili społeczeństwo. Naszą rolą jest te podziały zasypywać. Lubelszczyzna nie jest ziemią jednej partii. To ziemia Polaków.

- Dostała pani polityczne namaszczenie ze strony premiera Donalda Tuska?

- Rozmawiałam z panem premierem. Powiedział mi: „Marta, walcz. Musisz to wygrać, jesteś w moim sercu”. Dodał, że chciałby wreszcie mieć kobietę na czele regionu. W tej chwili w Polsce nie ma ani jednej kobiety na czele wojewódzkich struktur KO. Te słowa premiera Tuska są dla mnie jednoznaczne. Ale jesteśmy partią demokratyczną, więc walka musi być demokratyczna. I taka też będzie. 

- Była pani posłanką na Sejm, jest pani europosłanką w Parlamencie Europejskim. Zastanawiamy się, jakie ma pani jeszcze ambicje polityczne?

- 4 lutego minęło dokładnie dwadzieścia lat, odkąd zapisałam się do Platformy, obecnie Koalicji Obywatelskiej. To moja pierwsza i ostatnia partia. Jak mówię mężowi: jesteś pierwszy i ostatni. Premier natomiast mówi o mnie, że jestem wojowniczką. I tak jest. Ale nie walczę o siebie. Tylko o prawdę. I przeciwko cynizmowi, fałszowi, dezinformacji. Moje marzenia politycznej w dużej mierze się spełniły. Zdobyłam ponad sześćdziesiąt osiem tysięcy głosów w wyborach do Sejmu i sto trzy tysiące w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Odbiłam mandat dla Platformy po piętnastu latach. Dziś moim marzeniem jest zbudować jedną z najsilniejszych struktur w Polsce i wzmocnić Polskę Wschodnią. Jesteśmy bramą Unii Europejskiej. Regionem strategicznym dla bezpieczeństwa.

- Gdy spotyka się pani z członkami lubelskiej Koalicji Obywatelskiej i pytają, dlaczego głosować na panią, a nie na posła Krawczyka, co pani im odpowiada?

- Żeby zobaczyli, jak ocenili mnie mieszkańcy, bo to się bezpośrednio powinno przekładać na wynik wyborów. Wybory do Sejmu? Ja - sześćdziesiąt osiem tysięcy pięćset głosów. Mój kolega – dwanaście tysięcy. Wybory do PE? Ja – sto trzy tysiące głosów. Mój kolega – osiem tysięcy. Ja zarządzam największym powiatem w lubelskich strukturach partii. On nie zarządza żadnym. Ja mam największe koło. On nie ma żadnego koła. Mam doświadczenie, którego on nie ma, nie umniejszając absolutnie jego pracy w parlamencie. Śledzę jego działalność, tak samo jak innych kolegów i koleżanek, nikomu nic nie ujmuje. Ale Koalicja Obywatelska w jednym z najtrudniejszych województw potrzebuje przewodniczącej, która będzie wiedziała, jak poprowadzić partię, nie będzie szukała konfliktów wewnętrznych, nie będzie zaniedbywała żadnych płaszczyzn.

- Jak rozumiemy, mówi pani o sobie.

- Tak, po drugiej stronie mamy Przemysława Czarnka. Ja z panem Czarnkiem w wyborach do Sejmu wygrałem. Tu, w Lublinie. Chcę wygrywać także na Lubelszczyźnie. Nie boję się stanąć naprzeciwko niego i powiedzieć mu w twarz, jak bardzo kłamie, jak bardzo dzieli społeczeństwo i jaki wstyd przynosi Lubelszczyźnie. Nie mam z tym najmniejszego problemu. Wręcz odwrotnie, chcę swoją energię skierować na budowanie Koalicji Obywatelskiej i w drugiej kolejności skuteczną walkę z populistami z PiS-u. I wygrać. 

ROZMAWIALI PAWEŁ PUZIO I JAN MAZUREK

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama