Przypomnijmy: pod koniec stycznia „Świdnia” zawiesiła treningi ze względu na spore zaległości finansowe wobec drużyny. Zespół trenera Jankowskiego odwołał także mecze kontrolne z: Tomasovią oraz Orlętami Spomlek Radzyń Podlaski. Wiadomo już, że Tomasz Tymosiak i jego koledzy nie zagrają na pewno dwóch kolejnych sparingów.
W środę mieli się zmierzyć z Ruchem Ryki, ale to spotkanie nie doszło do skutku. Dzisiaj w planie był z kolei mecz z Wilgą Garwolin. Rywale i w tym przypadku dostali informację, że zawody się nie odbędą. Jest za to szansa, że piłkarze ze Świdnika wrócą do gry 14 lutego, kiedy czeka ich starcie z Janowianką Janów Lubelski.
Wszystko zależy od tego czy właściciel klubu dotrzyma obietnicy i po 10 lutego, kiedy wróci do kraju rzeczywiście spłaci zaległości wobec zawodników i sztabu. Drużyna jest w kontakcie z działaczami i ma zapewnienie, że wkrótce wszyscy dostaną swoje pieniądze. Jeżeli tak rzeczywiście będzie, to od wtorku lub środy zespół trenera Jankowskiego wróci do zajęć. A co z potencjalnymi transferami? Po słowie z działaczami byli już: Wojciech Białek (Łada 1945 Biłgoraj) i Adam Nowak (Stal Kraśnik). Wygląda jednak na to, że na razie obaj nie mają zamiaru szukać kolejnego klubu i spokojnie czekają na rozwój wydarzeń.
Runda wiosenna w grupie czwartej Betclic III Ligi ma wystartować 28 lutego. Nie ma co ukrywać, że kilkanaście dni przerwy podczas zimowych przygotowań, to może być duży problem. Tym bardziej, że Świdniczanka będzie przecież walczyć o utrzymanie. Patrząc za okno i na prognozy pogody, można się jednak zastanawiać czy liga wróci do gry zgodnie z planem. Każdy dodatkowy tydzień byłby dla „Świdni” na wagę złota.
– Sytuacja nadal jest trudna, ale zmierza w dobrą stronę. Na pewno nikt nie myśli o wycofaniu drużyny z Betclic III ligi. Nie ma zagrożenia, że wiosną Świdniczanka nie zagra na tym poziomie – słyszymy w klubie.

















Komentarze