Powiedzieć, że przerwa świąteczno-noworoczna była w Łęcznej burzliwa, to jakby nic nie powiedzieć. Jeszcze przed ostatnim meczem w 2026 roku z Ruchem Chorzów ówczesny prezes Maciej Grzywa poinformował, że wraz z końcem roku pożegna się z piastowanym stanowiskiem. A to zanosiło zmiany, które rzeczywiście niebawem stały się faktem.
Następcą Grzywy został Grzegorz Szkutnik, który w przeszłości pracował w Górniku w nieco innej roli, między innymi w latach, gdy łęcznianie występowali w Ekstraklasie, a prowadził ich Jurij Szatałow. Nowy sternik szybko przeszedł do działania, przekonał doświadczonego szkoleniowca i to jemu powierzył misję ratowania Betclic I Ligi dla zielono-czarnych.
Szatałow, niebawem po tym jak został ogłoszony trenerem, spotkał się z dziennikarzami i poinformował o swoich planach i przedstawił zmianę w sztabie szkoleniowym. Zabrakło w nim miejsca dla Daniela Ruska, który prowadził zespół jako pierwszy trener po zwolnieniu Macieja Stolarczyka. 35-latek został niejako kozłem ofiarnym całej sytuacji, ale bardzo szybko znalazł sobie pracę w rezerwach Jagiellonii Białystok i wydaje się, że ta decyzja wyjdzie mu na dobre. Natomiast jego miejsce zajął były piłkarz Górnika Łukasz Mierzejewski, który ostatnio samodzielnie prowadził drugoligową Sandecję Nowy Sącz.
Nowy-stary trener szybko zabrał się do pracy ze swoimi podopiecznymi. Pierwszą decyzją było skrócenie o dwa dni urlopów, a wszystkie gry kontrolne miały status zamkniętych dla publiczności. W międzyczasie zabrano się także za przebudowę kadry zespołu, a celem nadrzędnym było wprowadzenie większej rywalizacji na poszczególnych pozycjach.
Zimą z Górnikiem pożegnali się: Dawid Kroczek, Szymon Krawczyk, Marcel Masar, Solo Traore, Gerorge Abbott i Sebastian Szczytniewski. W ich miejsce klub pozyskał jak dotąd Kamila Nowogońskiego, Lukę Gucka, Mateusza Hołownię i Jakuba Myszora. „Na papierze” obecny skład Górnika wydaje się zdecydowanie mocniejszy i kibice mają prawo z nadzieją patrzeć na misję powierzoną Szatałowowi.
U progu rundy wiosennej zielono-czarni mają na koncie ledwie 11 punktów i do zajmującego 15. miejsce Znicza Pruszków (pierwsze z miejsc dające utrzymanie) tracą sześć „oczek”. Już w niedzielę Kamila Orlika i jego kolegów czeka arcyważny mecz w Niepołomicach. Górnik pojedzie na starcie z tamtejszą Puszczą, która po spadku z PKO BP Ekstraklasy póki co zajmuje miejsce w dolnych rejonach tabeli i również musi oglądać się za siebie. Dla obu ekip nadchodzące spotkanie może okazać się kluczowe w kontekście dalszej części sezonu. Łęcznianie mają szansę „nadgonić” stratę do rywali, a Puszcza w przypadku zwycięstwa uczyni sporych rozmiarów krok w kierunku utrzymania.
Jesienią Górnik starał się grać ofensywnie, ale bardzo słabo spisywał się w obronie. Przyjście Szatałowa powinno wprowadzić w zespole lepszą równowagę i dyscyplinę taktyczną. W Niepołomicach chyba nikt z kibiców nie spodziewa się wielkiego piłkarskiego widowiska. Fani wybaczą jednak zielono-czarnym jeśli Ci przywiozą z trudnego terenu przynajmniej punkt, a najlepiej trzy.
Początek niedzielnego spotkania zaplanowano na godzinę 17.30. Mecz będzie można obejrzeć w internecie pod adresem sport.tvp.pl.

















Komentarze