Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Wojciech Fortuna (mistrz olimpijski z Sapporo): Niech fortuna sprzyja naszej reprezentacji

Rozmowa z Wojciechem Fortuną, złotym medalistą igrzysk olimpijskich w Sapporo z 1972 roku
Wojciech Fortuna (mistrz olimpijski z Sapporo): Niech fortuna sprzyja naszej reprezentacji
Wojciech Fortuna - mistrz olimpijski z Sapporo w piątek odwiedził Lublin z okazji otwarcia strefy kibica na Placu Teatralnym

Autor: Michał Żyszkiewicz

• Ile medali we Włoszech, to będzie sukces dla polskiej reprezentacji? 

– Moim zdaniem, jak zdobędziemy jeden, to będzie można już powiedzieć, że osiągnęliśmy duży sukces. Nie ma jednak co wróżyć, różne rzeczy się zdarzają. Na mnie też nikt nie stawiał, że mogę się znaleźć na podium. Było tak naprawdę dziesięciu kandydatów, każdy mówił, że przyjechał wygrać, a skończyło się, jak się skończyło.

• Jakie pan miał oczekiwania przed startem na igrzyskach w Sapporo? 

– Szczerze mówiąc, ja wolałem skakać na dużej skoczni, a nie na średniej. Na średniej niewiele zabrakło mi do brązowego krążka. Miałem drugą i trzecią długość, ale z punktów byłem dopiero na szóstym miejscu. Wicemistrz i brązowy medalista skoczył 5 metrów bliżej ode mnie. Wiedziałem jednak, że jak poszło mi nieźle, to może być blisko podium na dużej skoczni. Mówiłem sobie: a jakbym tak zdobył brąz, to byłoby ładnie. Wywalczyłem złoto, więc powtórzę: bądźmy dobrej myśli, bo wiele się może wydarzyć.

• A na kogo z naszych skoczków najbardziej pan liczy? Jak wypadną nasi reprezentanci? 

– Chciałbym, żeby wypadli medalowo. To są doświadczeni skoczkowie. Zobaczymy, w ostatnich dniach jest o nich trochę cicho, tak jakby ich w szafie trzymali, ale trenerzy powiedzieli, że wszystko jest OK. Szkoda tylko, że nie będzie startował Piotr Żyła. Bo on się obudził podczas lotów, pięknie skakał, ale pojechał na igrzyska jako dziennikarz, jako komentator. Choć jest jeszcze taka możliwość, że może być powołany, ale już na miejscu. Na pewno najlepszy jest obecnie Kacper Tomasiak. Ja też miałem 19 lat i nikt na mnie nie liczył, więc może się zdarzyć coś takiego, że i on namiesza.

• A Kamil Stoch? To w końcu trzykrotny mistrz olimpijski... 

– Kamil w tym sezonie bardzo dobrze wypadł w konkursie duetów. Życzę z całego serca, żeby na koniec kariery zdobył jeszcze medal. Po to zawodnicy trenują ciężko, żeby stanąć na podium.

• Kto w ogóle pana zdaniem jest faworytem do złotych medali, jeżeli chodzi o skoczków? 

– Ja postawiłem na Prevca, uważam, że to on ma największe szanse na obydwu skoczniach. Co ciekawe, jego siostra też może zostać mistrzynią olimpijską, bo jest jedną z najlepszych na świecie wśród pań. Kto jeszcze? Norwegowie zawsze, Austriacy też zawsze. Oni mają tak szeroką kadrę, że mogliby nawet dwie drużyny wystawić. Zobaczymy, jak to będzie. Muszę jednak przyznać, że jak naszym nie wychodzi, to ja przechodzę na Japończyków. Ja kocham Sapporo i Japonię, dlatego poza naszymi kibicuje Japończykom.

• Zdobywał pan złoty medal olimpijski 54 lata temu, a jak bardzo te dzisiejsze skoki różnią się od tych z pana czasów? 

– Tak naprawdę zmieniło się wszystko. Przede wszystkim profile skoczni, prędkość. Ja na rozbiegu miałem nawet 101-102 km/h. Dzisiaj wystarczy 84-85 km/h. Szczerze mówiąc nie bardzo godzę się z tym doliczaniem punktów za wiatr. Nie rozumiem jednej rzeczy, jak to możliwe, że zawodnik skacze 15 metrów dalej i jest drugi. Wiem, że punkty za wiatr są doliczane i odejmowane, ale słyszałem wiele różnych opinii na ten temat. Skandynawowie też twierdzą, że to powinno być zlikwidowane. Po prostu – kto skacze najdalej ten wygrywa. 

• 11 lutego wypada kolejna rocznika złotego medalu Wojciecha Fortuny. Obchodzi pan ten dzień w jakiś wyjątkowy sposób? 

– Bardziej dziennikarze wspominają. Ja jestem zakochany w skokach narciarskich, wciąż je oglądam i nie liczę, ile lat już upłynęło. Mam dopiero 73 lata. Cały czas oglądam wszystkie kwalifikacje, wszystkie konkursy. Jestem zakochany w tej dyscyplinie i chyba tak będzie do końca, jeśli chodzi o nasze skoki narciarskie. Dlatego jestem i w Lublinie. Byłem tutaj w lecie, bardzo mi się podobało, a kiedy padło pytanie czy znowu bym nie przyjechał, to odpowiedziałem, że bardzo chętnie.

• Gdzie widzi pan jeszcze szanse medalowe, jeżeli chodzi o naszych rodaków? 

– Uważam, że łyżwiarze mogą powalczyć, a może ktoś na snowboardzie? Może Aleksandra Król-Walas będzie miała okazję wywalczyć medal? Nie jesteśmy na straconej pozycji. Nie chcę pompować tego balona, żeby się nie rozczarować. Oglądajmy na spokojnie, bo może być coś fajnego i niech fortuna sprzyja naszym reprezentantom.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama