Na mecz w Niepołomicach czekali nie tylko kibice Puszczy i Górnika, ale także Ci, którzy chcieli zobaczyć jak wypadnie powrót Jurija Szatałowa na trenerską ławkę po wieloletniej przerwie.
Nowy-stary szkoleniowiec Górnika przed inauguracją rundy wiosennej dokonał kilku roszad. W środku obrony w wyjściowym składzie pojawili się Mateusz Hołownia i Luka Gucek, a między słupkami stanął Łukasz Budziłek. Zmianie uległo także ustawienie, bo zdecydowano się na grę z wahadłowymi.
Początek meczu, który toczył się w bardzo trudnych warunkach był nerwowy. Już w drugiej minucie piłkę do własnej bramki mógł skierować Mateusz Cholewiak, ale na szczęście dla miejscowych piłka przeszła obok bramki. Niespełna 10 minut później Puszcza objęła prowadzenie. Po składnej akcji Filipe Nascimento przytomnie zagrał piłkę do Kikisa Simona, a były piłkarz Motoru Lublin świetnym, precyzyjnym strzałem pokonał Łukasza Budziłka.
Kilka minut później Nascimento potężnie huknął z dystansu, ale piłka poszybowała obok bramki. W 22 minucie główkował Cholewiak lecz tym razem Budziłek wyciągnął się jak struna i gospodarze wciąż prowadzili tylko jednym golem. W odpowiedzi w 33 minucie z rzutu wolnego mocno kropnął Adam Deja, a Michał Perchel ze sporymi problemami sparował futbolówkę i do przerwy padła tylko jedna bramka.
Po zmianie stron Górnik wrzucił jeszcze wyższy bieg i szukał bramki wyrównującej. W 51 minucie powinno być 1:1. Kamil Orlik zagrał piłkę do rozpędzonego Jakuba Myszora. Nowy nabytek łęcznian pomknął w kierunku bramki Puszczy, ale w sytuacji sam na sam strzelił prosto w Perchela. W 62 minucie Ogaga podał dobrze z lewego skrzydła do Orlika, który skierował piłkę do siatki. Niestety, w momencie podania Nigeryjczyk był na spalonym i gol nie został uznany. W odpowiedzi w 79 minucie groźnie główkował Łukasz Sołowiej, ale wynik się nie zmienił.
W końcówce Górnik nadal szukał gola wyrównującego, ale nadział się na zabójczą kontrę. Kosei Iwao znalazł się sam na sam z Budziłkiem, minął go i kopnął w kierunku bramki. Piłkę wślizgiem starał się ratować Jakub Bednarczyk, ale nie zdołał jej sięgnąć. Wydawało się, że sprzed linii bramkowej wybije ją Filip Szabaciuk, ale ta wtoczyła się między jego nogami do siatki.
Po strzeleniu drugiej bramki Puszcza straciła koncentrację i w piątej minucie doliczonego czasu gry gola kontaktowego strzelił Oskar Osipiuk. Jednak na więcej zielono-czarnym nie starczyło czasu i spotkanie zakończyło się wygraną miejscowych.
Po meczu w Niepołomicach Górnik nadal zajmuje ostatnie miejsce w Betclic I Lidze. W następnej kolejce podopieczni Jurija Szatałowa zagrają u siebie ze Stalą Mielec i jeśli nie wygrają ich sytuacja w tabeli stanie się wręcz dramatyczna.
Puszcza Niepołomice – Górnik Łęczna 2:1 (1:0)
Bramki: Kikis (11), Iwao (90) – Osipiuk 90+5)
Puszcza: Perchel – Barczak, Sołowiej, Piekarski, Mroziński – Iwao (90 Śmiglewski), Hajda, Walski (65 Kasolik), Nascimento (77 Korczakowski), Cholewiak (90 Przybyłko) – Kikis (65 Gjoni).
Górnik: Budziłek – Nowogoński (46 Ogaga), Szabaciuk, Gucek, Hołownia, Bednarczyk – Orlik, Kryeziu, Deja (84 Osipiuk), Myszor – Janaszek (46 Paryzek).
żółte kartki: Walski, Nascimento, Piekarski – Deja, Ogaga.
sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).

















Komentarze